Rok 2008

– Witam państwa. W dniu dzisiejszym ma nastąpić ważna decyzja dla Polski, dla Świata, dla nas wszystkich. To właśnie dzisiejszego dnia nasz śliczny premier złożył podanie o rezygnację ze stanowiska i rozwiązanie rządu. Podobnie postąpił nasz wielki prezydent, który także pragnie podać się do dymisji. Wielu z was zapewne dopiero teraz włączyło odbiorniki i na twarzy ich pojawił się wyraz zaskoczenia. Teraz oczekują na przemówienie prezydenta wrócimy do studia, gdzie wydarzenia ostatnich dni zostaną przytoczone przez naszego eksperta, Marcina Dubienieckiego.

– Dzień dobry państwu. Mnie także, podobnie jak Martę, zaskoczyła wiadomość o możliwości rezygnacji Jarosława Kaczyńskiego ze stanowiska premiera i możliwości rozwiązania tak świetnie działającego rządu. Co takiego stało się tam w koalicji, że premier postanowił posunąć się tak daleko? Jest z nami jeden koalicjant.

  • Witam pana wicepremiera.
  • Dzień dobry paniom i panom. Na wstępie chciałbym zaznaczyć, że nie mamy wiele wspólnego z tymi nazistowskimi imprezami. To wszystko jest wielkom obławom mediów na naszom patriotycznom partiem.
  • Nie o tym chciałem z panem pomówić. Czy może nam pan wyjaśnić, skąd wzięła się taka decyzja? Co się takiego stało w koalicji, że może zostać rozwiązana? Czy będą nowe wybory? I jak to wszystko się skończy?
  • Na początku chciałbym wyjaśnić, że nie mamy nic wspólnego z tymi imprezami. Nienawidzimy żydów,szwabów, masonów, arabów, ruskich, amerykanów, anglików, szkotów, czarnuchów, ale nie okazujemy tego publicznie. Natomiast w kwestii ostatnich wydarzeń w państwie to informujemy iż koalicja trzyma siem świetnie, rząd nie upada, a wszystkim żyje siem lepiej.
  • Rozumiem. Skąd zatem ta dymisja rządu i premiera? Wszystko mamy tutaj, jest nawet przemowa premiera i list wystosowany do samego prezydenta.
  • Nic mi o tym nie powiedziano. Jeszcze w tym tygodniu spotkam siem z Jarosławem i przedyskutujem tem sprawem.
  • To był wicepremier Roman Giertych. Dziękuję panu za ten krótki wywiad i zapraszam ponownie.
  • Dziękujem państwu.

– Witam ponownie. Dowiedzieliśmy się właśnie, że decyzja ta została podjęta nagle, nie wiedział o niej nawet zaufany człowiek premiera. Sam Roman Giertych powiedział nam niewiele. Mamy nadzieję, że od kolejnej osoby dowiemy się więcej. Wracamy więc do Marty, która ma u siebie w Warszawie specjalnego gościa. Marto, oddaję ci głos.

– Jak przed chwilą usłyszeliśmy, w koalicji nie dzieje się dobrze. Jest z nami jednak następny gość, który zapewne będzie w stanie wyjaśnić nam co się dzieje. Obok mnie stoi drugi z wicepremierów.

  • Witam pana przewodniczącego.
  • Ja także witam.
  • Właśnie rozmawialiśmy z wicepremierem Romanem Giertychem. Nie dowiedzieliśmy się od niego zbyt wiele. Czy pan przewodniczący może nam powiedzieć więcej?
  • Oczywiście droga dziennikareczko (khe khe khe). Otóż, jak już mówiłem w waszej telewizji wczoraj, sprawy rolnictwa mają się co raz lepiej. Rolnicy dostali należne im pensje, a także trzynastki i czternastki. W dodatku każdy z nich ma zagwarantowany, że w przypadku nieudanych plonów, dostaną ekwiwalent pieniądzów o wartości dziesięciu razy większej niż wartość jego gruntów. To zapewni nam stabilną sytuację w rolnictwie na całe lata.
  • Ale ja nie o tym. Premier właśnie poinformował o dymisji rządu oraz dymisji samego siebie. Jak pan to skomentuje?
  • W sposób prosty jak tyczki pod pomidory (khe khe khe). To są takie żarty naszego Jarka.
  • Ale stosowne pismo zostało już wysłane do prezydenta, oczy całej Europy skierowane są w nasz kraj. To nie mogą być żarty.
  • Wkrótce, razem z Romkiem, zamierzamy się spotkać z Jarkiem i wtedy podejmiemy decyzję. Najważniejsze jednak jest to, że rolnicy są bezpieczni. Dzięki Samoobronie nasz kraj wygląda lepiej. Odkąd Balcerowicz siedzi w kamieniołomach nic nie zagrozi naszemu pieniądzowi.
  • Dziękuję panu za to, że poświęcił nam pan chwilę.
  • To ja dziękuję. Takiej ślicznej pani nigdy bym nie odmówił. Chce pani do Samoobrony? Mamy tam taką wygodną kanapę (khe khe khe).

– Doktor profesor mgr inż. Andrzej Lepper prof. nadz. także niewiele nam powiedział. W dalszym ciągu sytuacja jest ciężka. Za chwilę może spełnić się najczarniejszy dzień w historii IV RP, a większość władz zupełnie nie wie co się dzieje. Próby połączenia się z premierem, bądź kancelarią prezydencką zakończyły się fiaskiem. Czy sytuacja się ustabilizuje? Czy wszystko wróci do normy? Dowiemy się dziś o dwudziestej. Marcinie, oddaję ci głos.

– Sytuacja nie wygląda dobrze. Nasi reporterzy wciąż starają się znaleźć jakieś wskazówki, jakieś ślady dotyczace tego nagłego kroku. Jednak mistrzowie intrygi wciąż są o krok przed nami. Czy kiedykolwiek rozgryziemy tę zagadkę? Jest z nami Senator Niesiołowski, który pomoże nam to rozszyfrować.

 

  • Witam pana, panie senatorze.
  • Witam pana prowadzącego oraz wszystkich widzów.
  • Co pan sądzi o tej dziwnej decyzji? Czy będzie dymisja?
  • Ten cały rząd jest jednym wielkim nieporozumieniem. Banda skretyniałych idiotów dorwała sie do władzy i z każdym dniem starają się zatuszować to co spieprzyli dnia poprzedniego. Cały rząd pełen jest sekretów i intryg. Jak przed chwilą usłyszeliśmy, nawet jego zaufani ludzie nie wiedzieli co się dzieje w środku. Burak jak zwykle bredził o rolnictwie, a gadający koń po raz kolejny odpierał zarzuty, które nawet nie padły. Ta banda idiotów nie ma pojęcia o rządzeniu, ona nie ma pojęcia o tym co się dzieje.
  • Rozumiem pana złość, w końcu przegraliście wybory. To wy mogliście być u władzy.
  • Ale tu nie o to chodzi. Te dwa bliźniacze kartofle nie nadają się do niczego, a już na pewno nie do władzy. Nie wiem jak byśmy zrobili to my, ale my nie zrobilibyśmy z siebie takich kompletnych idiotów.
  • A jak pa, panie senatorze myśli? Co się teraz wydarzy?
  • A nic się nie stanie. Ten będzie dalej pieprzył, a tamten będzie naśladował tego. Nie wydarzy sie nic sensownego. Całe to przedstawienie to jedna wielka kpina z Polaków. Ci ludzie są chorzy, nawet nie, oni są niebezpieczni dla świata. Zamknięcie ich w wariatkowie, to byłaby dla nich nagroda. Dla nich nie ma czegoś takiego jak kara, nie ma miejsca na ziemi, które zasłużyłoby sobie na taki los, na takich dwóch. Nie życzę nikomu kontaktu z nimi.
  • Dziękuję panu za tę „interesującą” rozmowę.
  • Ależ proszę.

– Jak zwykle dało się odczuć nienawiść bijącą z serca tego człowieka, człowieka z PO. Przez miniony rok 2007 nasłuchaliśmy się już wystarczająco. Tymczasem żadna z opozycyjnych partii nie wniósł niczego nowego do życia. Ale o to dowiedzieliśmy się, że przed pałac prezydencki za chwilę wyjdzie prezydent i wygłosi mowę. Czy będzie to mowa pożegnalna? Czyżby miał właśnie skończyć się najlepszy rok w dziejach IV RP? Czy to będzie koniec wszystkiego? Przenosimy się pod pałac prezydencki, gdzie za chwilę mowę swą wygłosi nasz wielki i wspaniały prezydent. Piotrze oddaję ci głos.

– Witam wszystkich oczekujących przemówienia naszego prezydenta. Emocje panujące przed pałacem da się zapewne odczuć nawet w studiu. W końcu zabierze głos ten, który z pewnością wie wszystko, a to czego nie wie, tego nie ma nawet w serwisie google. Teraz wszyscy oczekują tylko jednego.

  • Obywatelki i obywatele, mieszkanki i mieszkańcy naszego kraju (siorp). Ostatniego czasu doszedł do mnie list mego brata, list zniechęcenia, list, który ma zakończyć wszystko. (mlask) Spełnić wielkie marzenie opozycji, tych którzy przegrali, (siorp) lecz nie chcieli się poddać. Ci, którzy całą swą złość kierowali na mego brata, ci, którzy chcieli władzy, lecz ostatecznie nie dostali (mlask) nic. Ci ludzie chcieli zniszczyć mojego brata, chcieli zniszczyć ten wspaniały (mlask) rząd, chcieli zniszczyć tę koalicję, chcieli zniszczyć (siorp) IV Rzeczpospolitą. Lecz nie udało się im, komuniści, żydzi i masoni nigdy nie zdobędą Rzeczpospolitej. Rzeczpospolita ta (mlask) będzie zawsze. I nawet po rozwiązaniu koalicji, nawet po dymisji rządu, (siorp) my ponownie przyjmiemy wyzwanie i zwyciężymy. Bo władza jest nam (mlask) pisana. Nie damy się i będziemy dążyć do celu, nie poddamy sie i nie oddamy na powrót władzy komuchom z SLD, nie oddamy władzy masonom z PO, (siorp) nie oddamy tej władzy nikomu innemu. Długo (mlask) rozmawiałem ze swym (siorp) bratem i obaj postanowiliśmy, że to musi nastąpić. Postanowiliśmy, że rozwiązania (mlask) koalicji nie będzie, dymisji premiera i rządu nie będzie, nie będzie też nowych (siorp) wyborów. A partiom koalicyjnym mówię głośne i stanowcze: „SPIEPRZAĆ DZIADY!”
Reklamy

Walka o życie.

Jak zapewne wielu z was zaobserwowało, chwilowo mój blog przechodzi poważny kryzys. Niewiele się dzieje, niewiele zmian, niewiele nowych postów, niewiele komentarzy. Co takiego ważnego stało się w mym życiu, że postanowiłem wstrzymać się z pisaniem (chwilowo, ale okres ten już się kończy) nowych postów? Informuję iż zostałem zaatakowany przez strasznego wirusa. Walczę o życie, staram się przeżyć, jest mi ciężko, ale staram się i są tego efekty.

Co to za straszna bestyja mnie opanowała? SESJA! Wielu z młodszych pewnie nie ma pojęcia czym jest ten podły wirus. Jest to straszliwy potwór, przerażająca maszkara, prawdziwy demon, diabeł wcielony. Wyobraźcie sobie, że macie wolne, ferie lub wakacje i nie możecie cieszyć się tą wolnością gdyż jesteście przykuci do fotela lub łóżka. Tak właśnie cierpię ja.

SESJA jest o tyle perfidna, że atakuje zawsze wtedy, gdy najmniej się tego spodziewasz. Pamiętam gdy szedłem sobie spokojnie na studia i dowiedziałem się o nadchodzącym złym wirusie. Rozmawiałem wtedy przez telefon, kiedy usłyszałem tę przerażającą nowinę telefon wypadł mi z rąk, w oddali usłyszałem przeraźliwy krzyk studenta – prawdopodobnie pierwszej ofiary SESJI. To było straszne przeżycie, SESJA ponownie zaatakowała, ponownie wtedy gdy przyszły ferie. Czy ktoś mi wyjaśni, jak można być tak perfidnym, by atakować właśnie wtedy gdy nadchodzi dłuższy wolny czas? Ja chciałbym cieszyć się feriami, cieszyć się wakacjami… Lecz SESJA atakuje, a z nią nie ma żartów.

Wielu już padło ofiarą SESJI, wielu musiało z jej powodu przerwać studia, wielu zmieniło się na zawsze. Ja sam po pierwszym ataku SESJI miałem podkrążone oczy, podwyższone ciśnienie, serce biło mi trzysta razy na minutę, ręce drżały niczym w ataku padaczki, bałem się, że to już jest mój koniec. Czekałem na wyniki, nie chciałem być tym, którego SESJA dopadła, modliłem się o sukces. W końcu nadszedł ten dzień, nadeszła ta godzina… W ponurym pomieszczeniu, w którym poległo wielu studentów powitało i mnie. Czekałem, czekałem, czekałem a wyniki nie nadchodziły, bałem się, że to zły znak. Wiedziałem, że wyniki są lecz nikt nie chce mi ich ujawnić, wiedziałem, że jest źle. I nagle wszedł on, mój „doktor” pojawił się w drzwiach, po jego minie dowiedziałem się, że nie jest dobrze. Serce przestało mi być, głowa mi opadła, czułem jak krew odpływa z mego organizmu, czułem, że koniec jest bliski i wtedy odezwał się on: „Tym razem się panu udało, wynik jest pozytywny, SESJA nie dała panu rady, na przyszłość jednak radzę bardziej uważać.” Zadowolony wybiegłem z sali, moje radość nie trwała jednak zbyt długo. Po lewej stronie ujrzałem stos studentów, studentów, którzy nie mieli tyle szczęścia co ja, polegli, SESJA ich dopadła i teraz czekali na najgorsze. Wielu płakało, wielu rozpaczało, dawało się słyszeć przeraźliwie dołujące pojękiwania, to było najgorsze doświadczenie mojego życia. Szybko opuściłem ten kompleks i wydarłem się, krzyknąłem z całych sił, uszła ze mnie cała energia, byłem wolny, byłem zdrowy. Wróciłem do domu, z uśmiechem na twarzy, podszedłem do łóżka, padłem na twarz, zbudziłem sie dopiero po kilkunastu godzinach. Byłem szczęśliwy. W tej chwili nie przejmowałem się niczym, byłem szczęśliwy. Czasami wspominałem poległych, czasami uśmiech znikał z mej twarzy, wiedziałem, że ona nie podda się bez walki, wiedziałem, że jeszcze będzie mnie męczyć…

I oto znowu nadeszła, ponownie zatopiła we mnie swe przerażająco długie kły. Poczułem straszliwy ból. Ponownie nie mogę spać, krew napłynęła mi do oczu, które i bez tego są potwornie podkrążone. Ludzie na ulicy wytykają mnie palcami, czasami słyszę okropne teksty pod moim adresem: „O Boże, to STUDENT”, „Mamo pacz, ten pan jest studentem!”, „Wyskakuj z telefonu i portfela leszcz… STUDENT? Masz weź mój, w portfelu mam tylko 250zł”, „Mamo? Dlaczego ten pan uderza głową w słup? – To STUDENT synku. Jak będziesz niegrzeczny to też zostaniesz STUDENTEM!” Czuję się taki poniżany, jest mi tak źle, czasami myślę, że studia to był zły pomysł, bardzo zły pomysł…

Czy jednak jest nadzieja? Czy można przetrwać SESJĘ? Czy jest jakiś sposób, by uniknąć SESJI? Najnowsze badania dowodzą, że SESJA przeraźliwie boi się wojska i ciężkiej pracy fizycznej. Tak więc jeśli masz resztki rozumu w głowie, nie marnuj sobie życia. Weź karabin/łopatę w swe łapy i idź, ciesz się wolnością, ciesz się pełnią życia. Ciesz się, SESJA cię nie dopadnie. Dla mnie jest już za późno, mnie SESJA zrujnowała życie, ty jednak możesz temu zapobiec. Pamiętaj, że ostateczny wybór należy do ciebie.

Lech! – I będzie się działo!

Zaczynamy:
– Mężczyzna idzie ulicą – ALBO NIE! – jedzie rowerem – ALBO NIE! – jedzie samochodem…
– Wjeżdża do Warszawy, udaje się na wiesjką – BEZ SAMOCHODU! – Spotyka idiotę – NIE! – Spotyka wielu idiotów…
– I teraz mogą napić się piwa…
– Wracają na Wiejską – DLACZEGO NA WIEJSKĄ? – Bo na Wiejskiej jest najwięcej idiotów…
– Zabawa trwa, jest burak – NIE! – wiele buraków, gadających buraków i konie, wielkie konie…
– I te buraki z tymi końmi…
Czy to nie miała być zwykła kampania wyborcza?
Dla Lecha? NIEMOŻLIWE!
– Nadlatują śmigłowce, i F-16, a za nimi trzy miliony mieszkań…
PREZYDENT LECH! I BĘDZIE SIĘ DZIAŁO!