Totalna obstrukcja…

Jesteśmy świadkami totalnej obstrukcji w IV RP. Nie wiem dokładnie co to słowo znaczy, ale ładnie brzmi. W dodatku brzmi tak mocno. Tylko prawdziwi twardziele używają takiego słowa. Ostatnio słowo to jest dość często używane w sejmie (a przynajmniej było jeszcze jakiś czas temu).

Używał go prawie każdy członek koalicji. Poczynając od niepokonanego świętego Marka Jurka (nie Marka i Jurka, tylko Marka Jurka), przechodząc przez Ojca Dyrektora Tadeusza R. pseudonim „M0H3R”, a kończąc na naszym premierze. Co tu kryć, słowo stało się bardzo popularne, tak popularne, że osoba posługująca się innym słowem określającym zachowanie opozycji w trybie natychmiastowym przestawała być kaczi.

Czemu to piszę? Czemu tworzę coś co miało miejsce tak dawno temu? Czy aż tak bardzo mi się nudzi? Tak wiele pytań, a ja na wszystkie pytania udzielę prostej odpowiedzi, odpowiem cytatem pani minister Fotygi „No comments! Next questions please!”. I wszystko staje się jasne, bo od tego oni są (od tego są oni), by wyjaśniać nam to czego sami nie rozumiemy.

Masz wrażenie, że im dalej w las tym więcej drzew? Im dalej w mój blog tym mniej sensu? Możliwe, ale kiedyś pojmiesz o co mi chodziło. Miast więc wcisnąć czarodziejskie „alt+F4”, czytaj dalej.

Wracam więc z powrotem do naszego Super Hero Marka Jurka, który to jako pierwszy wprowadził słowo „obstrukcja” do naszego języka, on jako pierwszy je zapoczątkował. Jak to było? Prosta sprawa, koalicja chciała coś przegłosować, a opozycja nie oddawała żadnych głosów (nawet nie wybierała opcji wstrzymania się od głosowania), była jakby nieobecna. Przez takie działania w głosowaniach nie było zdobywane kworum, czyli pomimo większości głosów „za”, ustawa nie przechodziła dalej. Genialny sposób na odrzucenie ustawy. Po co głosować „przeciw” jak można nie głosować wcale? Ale takie zachowanie określane jest mianem obstrukcji. Zatem czy warto się narażać?

Kolejna niesamowita akcja Marka Jurka to modlitwa o deszcz. Pojawił się na waszych ustach uśmiech? To źle, jesteście dzieckiem szatana, kpicie sobie z liturgii świętej, a takie coś razi wielu katolików. Mniej więcej tak właśnie zareagował Marek Jurek na śmiech jaki rozległ się po sali, gdy „czytający zapowiedzi” ogłosił, że odbędzie się w kaplicy sejmowej (a na cholerę im to? To już nie mogą sobie pójść do kościoła?) liturgia święta za… deszcz. Deszcz ten miał zostać wymodlony w trakcie trwania długiej pory upalnego lata – panowała susza. Czy modły zostały wysłuchane? NIE DESZCZ JUŻ NIGDY NIE SPADŁ! Oczywiście, że zostały wysłuchane, inaczej być przecież nie mogło, wszystko co leci w górę musi kiedyś spaść. A tak się składa, że dzień wcześniej (przed modlitwą o deszcz) odnotowano antydeszcz, czyli deszcz lecący od tyłu, krople wody opuszczają wtedy rzeki, stawy, jeziora i inne zbiorniki wodne i wpadają do chmur.

To tyle jeśli to tego pana (Marka Jurka) idzie. Więcej numerów tego typu nie odstawiał. Tym razem stało się coś innego, tym razem to właśnie Marek Jurek stał się obstruktorem. Jak do tego doszło? Była sobie taka pewna petycja odnośnie wprowadzenia do konstytucji zmiany, która miałaby chronić życie ludzie od poczęcia aż do naturalnej śmierci (chronić życie od poczęcia, nawet to spłodzone w wyniku gwałtu, zagrażające życiu matki, czy nawet takie, na które późniejszych rodziców stać nie będzie, chronić życie do naturalnej śmierci, ale robić wyjątki na karę śmierci). Petycja ta w rządzie nie przeszła i stało się. LPR się zdenerwował i naubliżał osobom, które nie głosowały tak jak one chciały, dodatkowo opublikował ich listę na swych stronach (http://wierzejski.blog.onet.pl/ i http://www.lpr.pl/), listę osób będących przeciwko życiu (mimo, że jest to kompletna bzdura, ci posłowie, którzy wcisnęli przycisk „przeciw” byli przeciwko zmianom, które proponował LPR), którą dodatkowo opatrzono komentarzami, które były dość zbyt mocne jak na polityków. Swoje oburzenie postawą kolegów z PiS (którzy głosowali przeciw) wyraził także Marek Jurek.

I zrobiło się głośno, Marek Jurek zrezygnował z bycia Marszałkiem, rzucił „mięsem” w kierunku PiS, zrezygnował z członkostwa w tym klubie. Ogólnie zrobił obstrukcję. Przez tego pana (Marka Jurka) mogą odbyć się nowe wybory (ale marne są na to szanse), koalicja może nie mieć większości (tak się złożyło, że za Markiem Jurkiem idzie kilka znakomitych twarzy, w tym pan, któremu wąsy wyciekają z nosa), koalicja ta może w ogóle się rozpaść.

Sam Marek Jurek nie widzi jednak w tym żadnej obstrukcji. On w tym dostrzega czyste dobro, działalność chrześcijańską. Tak nakazuje mu Bóg (który wcześniej zesłał deszcz), a skoro on mu tak każe, to Marek Jurek musi tak postępować. Jednak czy ta sytuacja nie ma głębszego sensu? Marek Jurek opuścił partię rządzącą, opuścił koryto, które obficie jeszcze jest wypełnione. Są dwie teorie, dla których to zrobił. Pierwsza to działanie ku chwale chrześcijaństwa (w co osobiście nie wierzę), a druga to próba opuszczenia tonącego statku i chęć przypodobania się środowisku Radia Maryja. Każdy chyba pamięta, ile poparcie Radia Maryja dało głosów dla partii PiS i dla prezydenta.

Jaka jest jednak prawda? Co knuje ten gość ze smutną twarzą (czy ktoś widział, by on kiedykolwiek się uśmiechnął?)? Co takiego się wydarzy w najbliższym czasie? Ja wiem jedno, nie będzie to nic dobrego dla Polski, dla nas, dla mnie.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: