Narkotyki i inne specyfiki…

W końcu po długiej nieobecności wracam do świata żywych, nie wiem czy to na stałe, czy może tylko na moment, ale to co mam zamiar napisać gryzie mnie od dość dawna. Uważam, że nadszedł czas, by podzielić się tym z całym ogromnym gronem moich kilku czytelników. O czym będzie tym razem? Nie powiem, zgadujcie (podpowiedź dla niekumatych: sprawdź w tytule!).

Jeśli już czytasz drugi akapit, to pewnie dość szybko rozszyfrowałeś tę zagadkę (brawo!). Pewnym było, że prędzej czy później ci się to uda. Czemu jednak trwało tak długo?

Już trzeci akapit, a ja wciąż nie przeszedłem do sedna. Ale teraz się to zmieni. Otóż, ostatniego dnia szedłem sobie do kolegi, a droga ta nie jest łatwa. By nie iść na około idę przeważnie przez wielkie krzaczory (ważne: nie KACZORY!), skrawek ziemi porośnięty wszystkim co tylko może rosnąć na ziemi – lasy deszczowe wymiękają. Zawsze gdy tamtędy idę zastanawiam się, czy to dziś będzie ten dzień gdy dostanę w mordę za chodzenie „ciemnymi zaułkami” (ktoś powie, że tam ciemno jak w dupie u murzyna – nie lubię tego określenia – pewnie dlatego, że nigdy w niej nie byłem). Tym razem było podobnie.

Gdy byłem już w połowie drogi przez te zarośla, usłyszałem obok siebie jakieś szepty. Wtedy pomyślałem sobie, że tym razem mi się udało, sprowokowałem kogoś do działania, dam zarobić dentyście. Zaintrygowany zacząłem rozglądać się uważniej, patrzyłem po krzakach, wytężałem wzrok, ale nic nie dostrzegłem więc wyruszyłem w dalszą drogę. Po chwili usłyszałem to znowu, tym razem dodatkowo poczułem dość przyjemny zapach palonej marihuany. Spojrzałem na bok i dostrzegłem kilku typków, którzy próbowali się poukrywać to co mieli ze sobą, którzy próbowali ukryć fakt, że zostali przyłapani na wielkiej zbrodni. Ponieważ lubię swoje zęby, skręciłem w najgęstsze z możliwych zarośli i szybszym krokiem odszedłem słysząc na zakończenie: „Spoko to nie psy”. Zadowoleni byli wszyscy, ja bo ocaliłem swoje wszystkie zęby (prócz mleczaków, ale te straciłem znacznie wcześniej), oni bo nie zostali przyłapani i niknęli poważniejszych konsekwencji.

Jednak to całe zdarzenie dało mi do myślenia. Cóż takiego uczynili ci biedni ludzie, że muszą się tak kryć z tym co robią, cóż takiego zrobili, że swoje zabawy muszą ukrywać przed wszystkimi. Otóż popełnili jedną z największych możliwych zbrodni, posiadali przy sobie narkotyki, jedną z najłagodniejszych odmian narkotyków, ale narkotyki (jak to pięknie działają media w tych sprawach).

Czy jednak te narkotyki są rzeczywiście takie straszne jak to wszędzie przeciwnicy legalizacji podają? Otóż nie, marihuana jest jednym z najłagodniejszych narkotyków. W bezpośrednim starciu, przegrywa (pod względem ilości koniecznych zażytych dawek powodujących śmierć) z papierosami, alkoholem i kofeiną zawartą w kawie (!!). A czemu akurat to jedno jest zakazane, a te inne nie? Bo ludzie są głupi i wierzą w siłę słowa, a nie w to co podają im specjalistyczne badania. Ja się z tym pogodziłem, to i wy dajce sobie spokój. Świata nie zmienicie (chyba, że wymordujecie wszystkich i sami zaczniecie kontrolować narodziny ludzi).

Żyjemy w demokracji, fantastycznym ustroju, który gwarantuje nam wolność słowa, wolność wypowiedzi, wolność czynu. Czemu więc się nie cieszymy? Ano, wystarczy, że napiszę zdanie: „Prezydent do głupi ćwok, a premier to głupia menda.” i już mogę mieć przerąbane, wystarczy, że wypowiem na ulicy: „Lech Kaczyński jest głupszy od Jarosława Kaczyńskiego, a Jarosław Kaczyński jest głupszy od Lecha Kaczyńskiego.” i już mogę mieć przerąbane (najśmieszniejsze jest to, że mogę krzyknąć „Śmierć gołębiom!” i nic mi nie będzie, a jak krzyknę „Śmierć kaczorom!” to już zostanę skazany na wiele lat w więzieniu, ojciec mój okaże się agentem SB, UB, a dziadek stanie się Żydo-masonem), wystarczy, że zapalę sobie marihuanę, i już mogę mieć przerąbane. Dlaczego tak jest? Proste, bo żyjemy w demokracji, ustroju, który daje nam wolność słowa, wolność wypowiedzi i wolność czynu. Chyba…

Ja się więc pytam tych naszych pieprzonych władz. Dlaczego w kraju wolnym więcej jest zakazów niż przyzwoleń? Dlaczego nie wolno mi żyć tak jak chcę (oczywiście póki moje życie nie przeszkadza innemu)? Dlaczego nie wolno mi robić tego na co mam ochotę? Dlaczego na każdym kroku ktoś stara się narzucić mi kaganiec i kierować mną według własnego widzimisię? Dlaczego to nie jest normalne?

Jak ja to wszystko widzę? Ktoś ma coś do władz? Niech wykrzyczy to głośno, niech władza się dowie, że nie jest świętą krową. Niech się dowie, że to co robi nie podoba się innym. Bo mi się nie podoba to co robią, a jakoś swobodnie krzyknąć: „Wy pieprzone kaczory (jak reklama KFC :P…), zostawcie Polskę w spokoju!”, bo zaraz mi się właduje na chatę jakiś odział specjalny i przytknie nagwintowane powietrze otoczone stalą (lufę karabinu/pistoletu) do głowy. Jak ktoś chce sobie zapalić papierosa, marihuanę, to też niech to robi. Jak ktoś chce wziąć coś ciężkiego to też niech sobie weźmie. Chce się schlać do nieprzytomności na środku ulicy? Niech to robi, byle później po sobie posprzątał. Gwarantuję, że wtedy każdy grzeczniej się będzie zachowywał niż teraz, bo teraz to ja władzę mam w dupie (i tak mi nic nie wolno).

Ale karać za coś też trzeba. Narkotyki są niebezpieczne, tutaj się zgadzam. Ale ustawić wiek graniczny 21 lat, młodszy zażywać nie może, a starszy hulaj dusza. To jego życie, jego sprawa. Chce sobie życie spieprzyć? Niech pieprzy (czy wspominałem o popieprzonych kaczorach rodem z KFC?), to jego sprawa. Państwo natomiast powinno ostrzegać przed zażywanie takich środków w szkołach. Bo człowieka da się nauczyć tego, by nie brał, da się mu to do łba wpoić. Ja sobie wpoić musiałem to sam, wiem, że tego brać nie trzeba by czuć się wspaniale, wiem, że świat może być piękny i bez tego.

Jaka więc rada na dzisiaj? Dajmy ludziom więcej wolności, a zamiast tego zacznijmy ich edukować. Bo tak jak ich wyćwiczymy, tak później oni będą pracować dla nas. Bardziej opłaca się wydać 100zł na tresowanie psa, niż każdego dnia sprzątać gówno z dywanu. Podobnie jest z człowiekiem, taniej wyjdzie dać człowiekowi więcej wolności, wprowadzić specjalne zajęcia w szkołach niż wydawać później kupę kasy na teorie odwykowe.

Co na koniec? Sam nie wiem. Żyj i daj żyć innym? Ciesz się z życia póki je masz? Dam ci inną radę, rób co tylko chcesz, rób co tylko ci się podoba (byle nie truć życia innemu) i nie daj się na tym złapać!

Odpowiedzi: 4

  1. To ja czekam za 3. częścią Pamiętnika paranoika ;P

    ‚Masz prawo do dobrej zabawy
    Do najbardziej ciężkostrawnych myśli nawet
    Masz prawo mieć prawo
    Masz prawo płakać
    Masz prawo się wstydzić’//Wytrzepany ze styropianu, PP//

    ‚Nie chcę częstować cię śmiercią
    życie piękniejsze jest niż śmierć
    każdą swoją żywą częścią
    wybieram życie’ //Pryszcze, PP//

  2. …masz wiele racji…jednak jeśli chcesz aby tak to sie potoczyło to musisz zabić wszystkich w rządzie. Oni uważają, że nie ma pieniędzy na lepszą edukacje…

  3. Wolnosc jako zeczywista nie istnieje niema czegosc takiego zawszw jest wladza ktura cos dyktuje najczescie ze wzgledu na swoje kozysci,czy to bedzie komuna czy socjalizm to jest zawsze wladza moze tylko inaczej ubrana

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: