Historia pewnej niedźwiedzicy.

Całkiem niedawno temu, gdzieś w w okolicy naszego kraju, stała się rzecz straszna. Pewna niedźwiedzica zabiła człowieka. Temat na notkę? Jak dla mnie będzie idealny. Dlaczego? Bo dostrzegam w tym wydarzeniu głupotę ludzką, ale nie zwykłą głupotę ludzką, tutaj ta głupota ludzka podniesiona jest do potęgi.

Żeby każdy zrozumiał sens tej opowieści musimy cofnąć się w czasie, cofnąć do czasów bardzo wczesnych. Jak zapewne każdy mądry człowiek wie, każde stworzenie wędrujące po tej ziemi wywodzi się z tego samego, grupki komórek, które postanowiły się połączyć i… bach! nagle mamy człowieka i niedźwiedzia. Ta krótka lekcja biologii i historii życia była potrzebna byście mogli zrozumieć całą resztę, a przynajmniej zrozumieć to co myślę sobie ja.

Kilka milionów (albo nawet miliardów) lat później (od połączenia się pierwszych komórek), przez wielki las szła sobie niedźwiedzica wraz z młodymi niedźwiedziątkami. Och, jaka to była wesoła rodzinka, tylko jeden z małych niedźwiadków wyraźnie odstawał od reszty swego rodzeństwa. Robił wszystko, byle tylko utrudnić życie sobie, swojej matce i swojemu rodzeństwu. Można nawet powiedzieć, że był to filozof, a nie niedźwiadek. Jego głowa pełna była pytań takich jak: „Czy jeśli urodziłbym się człowiekiem to zostałbym myśliwym i polował na inne niedźwiedzie?”, „Czy to prawda, że niedźwiedzie to najinteligentniejsze stworzenia na naszej planecie?”, „Kiedy wreszcie niedźwiedzie z organizacji Al-Grizzly, pod przywództwem Onasama być Drwale, przestaną podgryzać drzewa?”, „Czy transmitancja układu ze sprzężeniem zwrotnym będzie równa transmitancji układu bez tego sprzężenia?” Jak już wspomniałem, ten niedźwiadek był dziwny i utrudniał sobie życie zbędnymi pytaniami.

Po drugiej stronie, w obozie ludzi, była sobie pewna amerykanka z aparatem, która to podziwiała piękno lasu, piękno przyrody, piękno samej siebie i piękno hamburgerów po 3,50$ za sztukę. Jej głowę też wypełniały wszelkie pytania, na której nikt z jej gatunku nie potrafił udzielić odpowiedzi: „Czy jeśli zjem kolejnego hamburgera to on pójdzie mi w boczki?”, „Czy jeśli wcisnę gaz i hamulec jednocześnie to samochód sam zdecyduje?”, „Czy jeśli wytniemy cały ten park i postawimy wielkie lotnisko to pojawi się tutaj więcej osób?” Każdy z nas ma podobne pytania, każdy z nas zadaje je sobie po cichu w swej głowie, każdy z nas to czyni. Ale nikt z nas nie jest typową amerykanką.

Do czego piję? Ano był sobie dzień, kiedy typowa amerykanka oraz typowa niedźwiedzica z dziećmi (a także z tym jednym mądrym) postanowiły wybrać się w podróż i pozwiedzać. Typowa amerykanka chciała udać się na hamburgera, a typowa niedźwiedzica na jakiegoś tuńczyka, tudzież inną rybkę. Podczas tego spaceru amerykanki i niedźwiedzicy z dziećmi doszło do tragicznego zdarzenia…

Niedźwiedzica pomyliła drogi i… weszła w sam środek obozu ludzi i… zaczęło się. Typowa amerykanka zamierzała krzyknąć, jej usta jednak zajęte były żuciem kawałka bułki z kotletem. Zamiast krzyku z ust wydobył się jedynie kawałek mięsa, który poszybował i trafił w starszego pana. Pan ów krzyknął przeraźliwie, na co zareagowali wszyscy mieszkańcy ośrodka. Natychmiast skierowano potężne reflektory w niedźwiedzicę i jej dzieci. Niedźwiedzica natychmiast zaatakowała typową amerykankę, rozorała jej twarz i razem z młodymi czmychnęła w las.

Ale jest też inna historia, historia, którą przytoczył nam mały bystry niedźwiadek. Kiedy padły pierwsze snopy światła, stara niedźwiedzica otoczyła swym potężnym ramieniem swoje młode (prócz oczywiście mądrego niedźwiadka, który potrafił sobie radzić sam) i zamierzała się wycofać. Już zbliżała się do krawędzi obozu ludzi, gdy nagle typowa amerykanka wybiegła z lasu i poczęła biec w kierunku niedźwiedzicy. W rękach dzierżyła jakiś tajemniczy obiekt, na którym widniał świecący napis. Niedźwiedzica nie potrafiła czytać, ale młody niedźwiadek czynił to wyjątkowo dobrze, szybko odwrócił się do matki i wydarł się: „To Conan”! Stara niedźwiedzica znała jednego Conana, Conan ten był straszny, Conan ten walczył z niedźwiedziami, Conan ten skręcał im karki, Conan ten rozpruwał ich brzuchy, Conan ten łamał ich szczęki. Stara niedźwiedzica nie chciała, by Conan zrobił jej młody krzywdę, a ta wielka kobieta, która zbliżała się do nich szybkim tempem miała Conana, w dodatku zamkniętego w puszce, a każdy niedźwiedź wie, że najgorszy Conan, to ten, który siedzi w puszcze i czeka, by z niej wyskoczyć. Po takim Conanie można się wszystkiego spodziewać. Więc wstała owa niedźwiedzica, wyprężyła swe i tak wielkie ciało (lecz przy typowej amerykance i tak była węższa w talii) i z gracją starej niedźwiedzicy (a trzeba wam wiedzieć, że stare niedźwiedzice poruszają się z gracją motyla, który nawdychał się pyłków z zakazanego kwiatu) rzuciła się na typową amerykankę z Conanem w ręku. Jednym zwinnym ruchem rozłamała tę konserwę (z której o dziwo Conan nie wyskoczył – pewnie była przeterminowana – dop. autora bloga), a następnie rozorała twarz właścicielce Conana w puszce. Dopiero, gdy uciekała z lasu, młody niedźwiedź burknął do swej matki: „Canona! Canona idiotko!” i razem z matką oddalił się z obozu strasznych ludzi.

Amerykanka zmarła. Canon (Conan w puszcze) odmówił współpracy. Lecz gatunek amerykanki postanowił pomścić swój lud, postanowił zniszczyć wroga i przywrócić dawny ład (z logicznego punktu widzenia powinni zniszczyć siebie i wtedy ład byłby zachowany). Rozpoczęła się więc obława, zaczęto przeszukiwać las pod kątek frazy „niedźwiedź bez ptaszka”, a następnie eliminować takich osobników. Po całym lesie rozesłane zostały listy gończe, ale stara niedźwiedzica była już daleko stąd. Jednak lud amerykanki nie spoczął, pod koniec tygodnia wybitych zostało 165 sztuk innych niewinnych niedźwiedzicy oraz 63 młode sztuki małych niedźwiedziątek, które zostały oskarżone o współudział.

Od tamtej pory nikt o starej niedźwiedzicy nie słyszał. Niektórzy tylko twierdzili, że ów niedźwiedzica zamieszkała wśród ludzi i tam planuje zemstę, brutalną zemstę. Zemstę mającą na celu wybicie całej rasy ludzkiej, rasy panów. Ale to z czasem, niech dalej myślą, że są bezpieczni. Ja jednak wiem, że zemsta nadejdzie – rzekła kobieta o wyjątkowo obfitym, pomarańczowym, owłosieniu, poprawiła futro, otarła ślinę ściekającą z pyska, wytarła kły, wdziała kapelusz, po czym wstała z krzesła i na czterech łapach udała się w swoją drogę.

Odpowiedzi: 4

  1. nie wiem o czym notka ale tytul nie ciekawy

  2. a moj krolik nie zyje….. :(

  3. Nie było rzadnych zdięc :/ :/……

  4. Gosiu z gg. dopiero teraz zauważyłem te komentarze, to samo tyczy innych. Gosiu, skoro nie wiesz o czym to może przeczytasz? A nie, zapomniałem, ze Ty nie lubisz czytać.

    Szkoda królika, ale spójrz na to z dobrej strony. Będzie pasztet.

    Zmartwiony, a co chcesz zobaczyć? Utopiionego niedźwiedzia? Będzie siny, morky i pewnie pokazleczony.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: