Narzędzia szatana…

Dawno, dawno temu, za górami, za lasami i siedmioma jeziorami, ktoś sobie krzyknął: „To narzędzie szatana!”. Czy, ów gość, miał rację nazywają to nieokreślone coś narzędziem szatana? Czy rzeczywiście miał ku temu powód? Czy mógł określi to inaczej? Czy w ogóle jest coś takiego jak narzędzie szatana? Na każde z tych pytań możemy śmiało odpowiedzieć ‚TAK!’. I nie stanie się nic złego, bowiem człowiek od wieków przypisywał szatanowi to co złe i niewyjaśnione.

By odkryć pierwsze z narzędzi szatana, musielibyśmy cofnąć się w czasie, cofnąć do lat bardzo nam odległych. Ja bym mógł, gorzej z wami, wy ludzie żyjecie zdecydowanie za krótko. Jednak i dla was jest rada, użyjcie swej wyobraźni i postarajcie cofnąć się w czasie, przenieście się w lata kiedy sen Kononowicza był czymś realnym, kiedy nie było nic. Tylko wy i ogrom tego świata. Wyobraźcie sobie, że pchacie wózek na kwadratowym kole i ciężko jest wam cholernie, lecz oto wasz sąsiad, Jan Okrągły, pcha wózek na kole, które kwadratem nie jest. Czy nazwiecie to narzędziem szatana? Pewnie nie, ale tylko do czasu, aż to coś zrobi wam krzywdę. Wtedy zmienicie zdanie, przynajmniej ja wtedy zmieniłem swoje.

Jeśli dalej nie rozumiecie o co mi chodzi (ja sam bym nie zrozumiał, gdybym nie miał całości ułożonej w głowie), to posłużę się dwoma innymi przykładami, które powinny was już nakierować na właściwy tor myślenia. A jeśli te dwa nie pomogą, to dorzucę jeszcze trzeci, a na koniec walnę puentę, a później pójdę się czegoś napić. Szkoda, że już nie mogę, jestem przykuty do fotela, do czasu, gdy nie zaprzestanę pisania. Myślicie, że zmyślam? Ja mam tak, że nie odrywam się od roboty jeśli mnie już raz naszła ochota, bo taka herbatka to może całkiem nieźle pomieszać we łbie. Kiedyś taki jeden gość wypił ponad litr wódki i jedną nieszczęsną herbatę, która tak na niego podziała, że biedak nie mógł trafić do domu. Nie pijcie herbat jeśli nie musicie. Ok, zaczynam z pisaniem pierwszego przykładu.

Kiedyś (też bardzo dawno temu) był sobie pan, który postanowił utrwalić dane wydarzenie dla swych potomków. W tym celu chwycił zaostrzony kamień oraz jeden płaski i zaczął wykuwać na nim scenę walki dwóch zwierząt. Niestety, nim na skale pojawiła się jedna kreska, zwierzęta skończyły swą walkę i rozpierzchły się, każdy w swoją stronę. Pan ów miał kilka wyjść z tej trudnej sytuacji, rysować z pamięci, zatrudnić modeli, zabić zwierzęta i ułożyć je w odpowiedniej pozie lub skonstruować lepsze narzędzie do zapamiętywania obrazów. Debil zaczął rysować z pamięci, dlatego teraz oglądając pozostałości po nim, nie wiemy czy rysował dzikiego zwierza, czy też może chciał nam pokazać swą rodzinę. Jego sprawa. Był jednak inny pan, który postanowił wymyślić lepsze narzędzie do utrwalania obrazów, chwilę podumał i stworzył ołówki, kredki oraz farby. Czas potrzebny na utrwalenie obiektu mocno się zmniejszył, ale to dalej nie było to. Kolejny pan postanowił pójść na całość i stworzyć coś co w ciągu chwili zarejestruje obraz i pozwoli oszczędzić masę czasu. Tak właśnie powstał aparat fotograficzny.

Lecz nie każdemu się to cudowne urządzenie podobało. Wielu obawiało się tego. Z dawnych aparatów wychodziło oślepiające światło, a urządzenie wydawało z siebie straszliwe odgłosy. Jak więc najlepiej zareagować? Okrzyknąć urządzenie narzędziem szatana, które odbiera nam naszą duszę. I tak też się stało, wielu nie miało do tego urządzenia zaufania, bało się go, wiedziało, że takie cpykanie odbierze im szansę na lepsze życie. Tak się jednak nie stało, aparat został przez społeczeństwo zaakceptowany i od tamtej pory każdy może zrobić sobie zdjęcie kiedy tylko chce, gdzie chce i jak chce. Jedno z wielu narzędzi szatana odeszło do lamusa.

Przyszedł czas na drugie narzędzie szatana. Tutaj też cofamy się bardzo daleko, do czasów kiedy człowiek był mądry i nawet o tym nie wiedział. Kiedy już człowiek zszedł z drzewa i sobie trochę pobiegał, doszedł do wniosków, że jednak takie bieganie na własnych nogach to ciężka robota. Człowiek ten postanowił sobie znaleźć inne stworzonko, które będzie go przenosić z miejsca A do miejsca B i z powrotem. Wybrał więc sobie zwierzę i już na nie wsiadał, kiedy zdarzyło się coś złego… zwierzę go zeżarło, ale tak się zawsze dzieje gdy człowiek wybiera nieodpowiedni środek transportu. Wprawdzie podróżował jeszcze przez jakiś czas, ale późniejsze bycie kupą, nie za bardzo mu odpowiadało. Wielu zginęło starając się znaleźć odpowiednie zwierze, jedni byli miażdżeni, inni pożerani, jeszcze inni byli rozszarpywani na kawałki. W końcu człowiek postanowił grupować środki transportu. I tak oto powstały zwierzęta zbyt małe, dobre i zbyt duże, zbyt zwinne, normalne i zbyt ospałe. Z tej listy wybierano kilka stworzonek i na nich przez długi czas podróżowano. Jednak jednemu panu było mało, postanowił stworzyć coś lepszego. Wziął więc jedno zwierze, wyrwał mu wszelkie bebechy, a na ich miejsce wstawił „machinę piekielną” (z pewnością taka machina należała do szatana), dodał kilka kółek (też kiedyś były narzędziem szatana) i tak oto narodził się samochód. Po uruchomienia silnika warczało, chrzęściło, chrobotało, ale jeździło. Ludzi strasznie to odstraszało, wielu wiedziało, że to nie jeździ samo z siebie, że w jakiś sposób łączy się z szatanem, który oddaje temu swą moc. No bo jak inaczej wyjaśnić, że coś się porusza, a nie żyje? To musi być szatan i już.

Niemal każdy może teraz stwierdzić, że mi odbiło. Napisałem sobie kilka głupich opowiastek i nie wiadomo co sobie myślę. Jednak nie, jest zupełnie inaczej, ja dostrzegam pewną analogię. Teraz też jest pewien przedmiot, którego się wszyscy obawiamy, który nazywamy narzędziem szatana. Podobnie jak i wtedy są ludzie, którzy twierdzą, ze to narzędzie zbawi kiedyś cały świat, ale są też i tacy, którzy twierdzą, że narzędzie to najpierw nas zniszczy, a dopiero później zbawi. Co to za narzędzie? Tylko ktoś z chorą psychiką może się już domyślać o co mi chodzi.

Ładunek nuklearny. Wcale mi nie odbiło. Podobnie jak aparat i samochód, tak i ładunek nuklearny jest traktowany przez wszystkich jako straszna rzecz. Być może mają rację, ale mogą się mylić, tak jak ludzie mylili się kiedyś. Co takiego fantastycznego może być w takim ładunku nuklearnym, że się tak nim zachwycam? Wiele rzeczy, wyobraźcie sobie tylko taką poniższą scenkę, a też zrozumiecie, że w ładunku nuklearnym jest to coś.

Wyobraźmy sobie, że mieszkamy w bloku , na ósmym piętrze i mamy tylko dwa pokoje, malutką kuchnię, łazienkę też beznadziejną. Wyobraźmy sobie teraz, że wchodzimy do jednego z pokojów, tego mniejszego, siadamy na krześle, włączamy komputer, odpalamy Debiana, wchodzimy na http://www.miszczq.wordpress.com/ i piszemy… i piszemy… i piszemy… i piszemy… i piszemy… i piszemy… i piszemy…i piszemy… i piszemy… i piszemy… i piszemy… i piszemy… i piszemy… i piszemy… i piszemy… i piszemy…. i piszemy… i piszemy… heh, pewnie nie uwierzycie, ale złapałem się w pułapkę teraźniejszości. Załóżmy, że komputera nie ma, kasujemy go więc z naszej pamięci. Siadamy więc na krześle i rozglądamy się po pokoju. Dostrzegamy paskudną szafkę z niebieskimi drzwiczkami, białe biurko, na którym stałby komputer, gdybyśmy go wyobrażali sobie, po prawej stronie możemy dostrzec łózko piętrowe, kolejne paskudne szafki, dalej mieści się wielki blat, kupa śmieci na dziesięciu metrach kwadratowych, kiedyś to ludzie umieli kompresować. Jeśli rozejrzymy się dokładniej, to na podłodze dostrzeżemy jakąś kartkę papieru, na której dostrzec możemy niedorobione sześciany, jednak nie one nas interesują. Na wprost naszych oczu, znajduje się wielkie okno z paskudnie żółtymi żaluzjami. Kiedy przez nie spojrzymy (przez okno i przez żaluzje, bowiem niezależnie jak ustawimy żaluzje, te zawsze będą zasłaniać nam widok), ujrzeć możemy kolorowy blok z dużą antenką, głupi sklep, w którym tanio sprzedają płatki. Dostrzec możemy piękną panoramę, pięknego miasta, Radomia. Teraz wyobraźmy sobie, że na to miasteczko spada potężny ładunek nuklearny, a wszystko na naszych oczach. Na początku dostrzegamy powoli opadającą rakietę, która w momencie styku z ziemią rozbłyska pięknymi barwami. Fala tych barw pomału zbliża się do nas, gdzieś z dołu słyszymy okrzyk zdumionego sportowca: „O kurwa, ale zajebiście jebło!”, oraz wtórującego mu sportowca kumpla: „Nom, kurwa, nieźle pierdolnęło!”, a fala ciągle się zbliża. Piękne barwy najpierw pochłaniają sklep z dobrymi płatkami, później tęczowy blok, następnie zjadają dom starców (którego z okna nie widać, ale uwierzcie, że on tam jest, znaczy… już nie ma, został pochłonięty przez eksplodujący ładunek nuklearny), następnie ów piękne kolorki pochłaniają moje okno z żółtymi żaluzjami, później blat, chorą szafkę z niebieskimi drzwiczkami, następnie rysunek z sześcianami (oj wkurzy się siostra, tyle to rysowała, a teraz jakiś ładuneczek jej to pochłonął), po chwili zeżera (ładunki nie zeżerają?) i mnie. Po chwili nie ma już niczego.Gdzie tutaj to piękno? Gdzie tutaj ten dowód, że to jednak narzędzie szatana nie jest? Gdyby to było narzędzie szatan to przez te kilka sekund widziałbym jedynie czerń, ewentualnie coś szarego i przygnębiającego, a tymczasem ja widziałem piękne barwy, radosne kolorki, przy których tęczowy blok i płatki z pobliskiego sklepu mogą się schować. Wprawdzie trwało to tylko kilka sekund, ale to były piękne sekundy. Ostatnie sekundy.

Z historii tej wyciągnąć można kilka wniosków. Śpieszmy się się kochać ludzi, bo tak szybko odchodzą (wystarczy jeden ładunek nuklearny i kilka sekund). Nie poświęcajmy kilku godzin na rysowanie sześcianów, bo te mogę nam tak łatwo przepaść (wystarczy jeden ładunek nuklearny i kilka sekund). Nie traćmy czasu na oglądanie tęczowego bloku, bo zawsze może nadejść coś piękniejszego (wystarczy jeden ładunek nuklearny i kilka sekund) . Nie zachwycajmy się płatkami z pobliskiego sklepu, bowiem one mogą być naszym ostatnim posiłkiem (wystarczy jeden ładunek nuklearny i kilka sekund). Skończyłem, idę napić się herbaty (wystarczy jedna torebeczka herbaty i kilka sekund).

Advertisements

komentarze 2

  1. skoro mamy nie zatrzymywać się na chwilę i nie zachwycać, chwilami, zjawiskami i nie doceniać radości płynącej z narysowania małego sześcianika(bez względu ile czasu to zajmie, przyniesie nam radość), to czym w tym naszym szarym życiu się cieszyć? Czy nie uważasz że to lekkie pozbawienie siebie samego wszelkich perspektyw? Życie z dnia na dzień, być może ok, ale szczęście przecież jest tylko chwilą. Wiadomo że w jednej chwili wszystko może trafić szlag, ale po cóż o tym myśleć i pozbawiać się przyjemności poznawania?

    8 piętro brzmi znajomo :P

    A ładunki nie zeżerają. i Nie próbuj udowadniać że zeżerają :)

    A jeśli chodzi o narzędzie szatana, bywa to różnie. Myślę że interpretacja zależy od podejścia człowieka, bo czemu np jak wieki temu była susza mówiono że to kara od bogów a nie np zemsta szatana? Takie np koło w zestawieniu z kwadratem też można by dwojako interpretować;) reasumując jak ludzie czegoś nie rozumieją zawsze zrzucają winę na tzw siły wyższe. Czy nie tak?

  2. Kiedyś była ‚zemsta bogów’ a nie ‚narzedzia szatana’, bo ludzie jeszcze szatana nie wymyslili, tylko czcili wielu bogów, chyba.

    8 piętro brzmi bardzo znajomo ^^

    A może lepiej inaczej: nie myśleć o tym co przed i po, a żyć tą chwilą i właśnie nią się zachwycać?

    „Spalmy wszystkie dokumenty
    Stare fotografie
    Niech znikną wizytówki na drzwiach
    SZCZĘŚCIE polega na tym – całe szczęście –
    By z prostych rzeczy nie tworzyć
    Intelektualnych labiryntów…” /’Spokój i ręce’, PP/

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: