Już PO wyborach.

Jest wczesna godzina pierwszego dnia po wyborach. Sytuacja jeszcze się nie ustabilizowała, jeszcze nie wszystko jest pewne, ale zarys tego co się stanie, jest już wyraźnie widoczny. Dziś, kiedy to PRZECIWNICY PiS świętują swoje zwycięstwo, przedstawię co ja o tej całej sprawie sądzę.

Od czego zacząć? Z pewnością od tego co pierwsze się rzuca w oczy, od frekwencji. Tak jak zwykle była niska (nie tak jak miało to miejsce dwa lata temu, ale i tak zdecydowanie za niska), niestety. Niestety żyjemy w kraju, gdzie ok. 45% społeczeństwa ma to wszystko głęboko w dupie. Nie interesuje ich to gdzie żyje, to jak żyje, to kto za niego podejmuje decyzje. Te 45% społeczeństwa to rośliny, których całe życie polega na byciu. Ok, nie będę aż taki, to nie rośliny, to ameby: rodzi się nowe życie (ameba), żre, wydala, żre wydala, żre wydala, żre wydala, żre, wydala, odchodzi z tego świata (ta sama ameba). Nie wprowadza do życia państwa niczego nowego, po prostu jest. No i niestety, ponownie wyjdzie na to, że grupa rządząca nie jest przedstawicielem większości.

Przechodzimy do sedna, kto wygrał wybory? Wyborów nie wygrał PiS, wyborów nie wygrało też PO (na całe szczęście). Wybory wygrane zostały przez PO-PSL, PO-LiD, PO-PiS (marne szanse), PiS-LiD-PSL (jeszcze marniejsze). Zwycięzcą jest ten, kto uzyska większość, kto w parlamencie zdobędzie więcej niż 50%. Dziś się tak nie stało, a z każdym kolejnym doliczaniem głosów, stan posiadania mandatów przez PO maleje. I całe szczęście. Na chwilę obecną nikomu nie powierzyłbym zarządzania nad tak wielkim państwem, żadnej pojedynczej partii. Teraz, dzięki koalicji, pierwszy partner będzie pilnował drugiego, a drugi będzie pilnował pierwszego.

Największe szanse na powstanie ma twór, który zowie się PO-PSL. Dlaczego akurat taki? PO nie zaryzykuje koalicji z LiD`em, gdyż LiD odbierany jest przez większość jako partia postkomunistyczna. Na co możemy liczyć podczas koalicji PO-PSL? Ja jestem przekonany, że cudu gospodarczego raczej nie będzie. Będą to spokojne rządy dwóch partii, jednej dążącej do kompletnego udupienia poprzedników (jeszcze na dobre sytuacja się nie uspokoiła, a PO już twierdzi, że najważniejsze jest rozliczenie PiS) i drugiej dążącej do poprawienia dobrobytu mieszkańców wsi i miasteczek. PO natomiast wybiera drogę, którą wcześniej obrało PiS (ku memu wielkiemu niezadowoleniu). Nie będzie więc liberalnego skoku państwa, będzie jedno wielkie rozliczanie z przeszłości. Jaka więc różnica jest między PiS, a PO? PiS rozliczało z komuny, PO będzie rozliczało z pisiorstwa. Bo wiadomo, przeszłość jest ważniejsza, od tego co dopiero nastąpi. Państwo będzie płynęło samo, a czym będzie ta przystań, to dowiemy się wraz z upływającym czasem.

Niespełnione obietnice. To jest to co zawsze najbardziej wkurza wyborców (MNIE WKURZA), reszta to olewa i zapomina, bo wybory, bo można pieprzyć od rzeczy. W tych wyborach PO postawiło na całkowity brak obietnic, całkowity brak dzielenia się swym programem. Obietnica była tylko jedna, będzie cud, sprowadzimy tu Irlandię. Podobno w sztabie PO przygotowano już specjalne holowniki z mocnymi silnikami, które przytargają Irlandię i Wielką Brytanię na nasze wody. Jedyna szansa na posiadania Irlandii i Wielkiej Brytanii tutaj. Szkoda tylko, że ja nie chcę mieszkać w żadnych z tych dwóch krajów, ja chcę mieszkać w Polsce, w WOLNEJ POLSCE! W kraju, w którym nie będzie obowiązków, w kraju, w którym będą PRAWA! Ja nie chcę mieć obowiązku zapinania pasów, ja chcę mieć możliwość zapięcia pasów, ja nie chcę obowiązku jazdy z włączonymi światłami, ja chcę mieć możliwość zapalania świateł, ja nie chcę mieć obowiązku płacenia za sygnał radiowy i telewizyjny, ja chcę mieć możliwość wykupienia ich usług, ja nie chcę mieć obowiązku płacenia wszelkich ubezpieczeń, ja chcę mieć możliwość, ja nie chcę obowiązku patrzenia na krzyżyki we wszelkich urzędach i instytucjach państwowych, ja chcę mieć możliwość spojrzenia na symbol religijny wtedy kiedy mam ochotę (chcę to idę do kaplicy ciemnoty). Niestety raczej tych zmian nie będzie, niestety. Kolejne cztery lata życia w państwie obowiązków, ale może choć trochę jakoś życia się poprawi.

Czy jest jakiś pozytywny akcent wczorajszych wyborów? Plusy są zawsze, ale minusy przytłaczają. Na jakie zmiany możemy liczyć (w stosunku do poprzedników)? Spokojniejszy rząd (nie będzie tworzenia rządu na siłę, tutaj sytuacja jest zdecydowanie prostsza), brak życia w strachu (chodzi o rządzących, poprzednicy wszędzie widzieli spisek), drobne poprawki (na nic wielkiego nie liczę, ludziom nie można ufać w zbyt dużym stopniu, poprawki będą jedynie kosmetyczne). I to chyba w zasadzie wszystkie plusy.

Wracamy do frekwencji. Frekwencja wyniosła ok. 55%, PO uzyskało ok. 45%. Jakie z tego wnioski? Będzie rządzić partia, która została wybrana przez ok. 25% społeczeństwa (prosta matematyka). Zaledwie 25%. Wniosek z tego płynie jeden, trzeba zmienić ordynację. Nie może być tak, że 25% społeczeństwa decyduje za dodatkowe 75% (jeśli ktoś nie pojmuje procentów, to wyjaśniam w inny sposób, obecnie jest tak, że jeden szarak rządzi trzema szarakami). Czy jest sposób na zwiększenie frekwencji? Czy jest prosty sposób na zwiększenie frekwencji? TAK! Wprowadzić głosowanie przez internet, wydłużyć czas głosowania, ostatecznie chodzić z urną po ludziach. Napisałem ostatecznie, to byłoby długie i czasochłonne, kosztowałoby też wiele kasy. Czy jest sposób na przeprowadzenie takiego zabiegu małym kosztem? Oczywiście, że jest, zabrać partiom subwencję i połowę funduszy przeznaczyć na wybory, partie niech zasilają się ze swojego. W ten oto cudowny sposób rozwiązałem problem frekwencji, tylko czy ktoś mnie kurde słucha?

No i koniec. Tym mało pozytywnym akcentem kończę dzisiejszą notkę. Czas pokaże kto miał słuszność. Obym to nie był ja.

Odpowiedzi: 16

  1. A czy nie lepiej karać za nie wzięcie udziału w wyborach wysoką grzywną? Tak jest w wielu cywilowanych krajach, sprawdza się. Ci którzy faktycznie nie mają na kogo oddać głosu, zawsze mogą wrzucić tzw. głos pusty.

  2. Ale po co mam iść na wybory, skoro mam na nikogo nie oddawać głosu? To już lepiej nie oddać głosu przy piwku. A obowiązkowe wybory (ostatecznie zapomniałem o tym napisać, a chciałem) powodują, ze dochodzi kolejny obowiązek (a o których to obowiązkach tak biadoliłem). Lepiej żeby wybory były wolne całkowicie, niż byś miał jakiś przymus. W przeciwnym wypadku może dojść do sytuacji, że ludzie oddają głosy na tych, którzy o władzy nie mają pojęcia.

  3. To nie narzekaj na niską frekwencję.

  4. Będę narzekał, bo mam do tego prawo (nie obowiązek). To co chciałbyś wprowadzić Ty, jest obowiązkiem. Głosuj, bo inaczej kulka w tył głowy. Jeśli ktoś jest obywatelem, to niech sam decyduje o swojej przyszłości, jeśli ktoś ma to w dupie, to trzeba myśleć jak sprawić, by z tej dupy mu to wszystko wylazło. Trzeba odnaleźć ten środek na przeczyszczenie.

    Ja zamiast rozkazywać wolę jednak prosić, każdy wie, że sprawdza się to lepiej. Jeśli rozkażę Ci byś dał mi 10zł, to jak zareagujesz? A co jeśli Cię o to poproszę? Jest różnica? JEST! Wprawdzie mogę Ci przyłożyć nóż do gardła i kazać dać pieniądze, ale to nie jest rozwiązanie.

  5. […] Original post by Gb.Ottis (MiszczQ) […]

  6. Gb.Ottis>Nie wprowadza do życia państwa niczego nowego, po prostu jest. No i niestety, ponownie wyjdzie na to, że grupa rządząca nie jest przedstawicielem większości.

    Zbyt surowo ich oceniasz. Bardzo często to ludzie, którzy miejsce swojego rzeczywistego bytowania mają poza miejscem zameldowania, a łażenie po urzędach, stanie w kolejkach, dojazd do urz edów gmin miejsca zameldowania itd. wymaga pewnego wysiłku. Większego niż napisanie Twojego tekstu.

    Rzadko się zdarza, aby w systemach wielopartyjnych[a nie mono czy duo] obóz rządzący był przedstawicielem większości społeczeństwa.

    Gb.Ottis>Na chwilę obecną nikomu nie powierzyłbym zarządzania nad tak wielkim państwem, żadnej pojedynczej partii.

    A ja powierzyłbym. Do kontroli jest opozycja, jest NIK. Są sądy. A w koalicji to znowu będzie gadka no wicie rozumicie my chcieliśmy ale te chłopy z pslu nie dały.

    Gb.Ottis>W kraju, w którym nie będzie obowiązków

    Ciekawa wizja:>>

    Gb.Ottis>ja nie chcę obowiązku patrzenia na krzyżyk

    Możesz odwrócić wzrok w końcu nikt ci tym krzyrzem nie macha przed oczami.

    Wprowadzić głosowanie przez internet, wydłużyć czas głosowania, ostatecznie chodzić z urną po ludziach.

    Zacytuję Ci coś. Wyjdzie cholernie długi komentarz, ale co mi tam:

    W końcu istnieje na świecie wiele techniczno-instytucjonalnych udogodnień samego aktu głosowania – dłuższy czas (do późnych godzin lub więcej niż jeden dzień), wybory wyznaczane na weekendy, głosowanie pocztowe lub/i elektroniczne, głosowanie przez przedstawicieli itp. Wstępne badania wskazywały, że udogodnienia te pomagają, jednak dwie ważne książki opublikowane w 2004 roku przez dwóch uznanych na świecie politologów, Pippy Morris i Marka Franklina, nie pozostawiają wątpliwości. Nie ma żadnego godnego wzmianki efektu tych udogodnień lub – mówiąc ostrożniej – pozytywne różnice są tak nieznaczne, że nie warto się tymi udogodnieniami zajmować.

    http://www.dziennik.pl/Default.aspx?TabId=208&year=2007&nrw=185&art=783

    Poza tym ja nie chciałbym, żeby mi ktoś z urną właził do domu i zmuszał do głosowania, zajeżdza to komuną.

  7. Ładnego byka strzeliłem:) No już nie śmiecę.

  8. Nie chcę aby do mojego mieszkania przychodziły grupki osób z urnami, do tego marudząc: „oddaj pan swój głos, no oddaj pan, noo…, dawaj głos chamie!”.
    Chociaż to rozwiązanie byłoby dobre w przypadku osób chorych lub leniwych, które nie mogą się doczłapać(lub im się nie chce) do miejsca gdzie można oddać głos.
    Co do e-votingu jestem przeciw, kto ma głosować i tak zagłosuje. Wprowadzenie krążącej puszki po chorych i leniwych sprawiłoby, że e-voting byłby zbędny.
    Jestem za przedłużeniem czasu głosowania to poprawi frekwencję, a co do znalezienia funduszy zgadzam się z Piotrkiem.

  9. Zapraszam do zadawania pytań panu DONALDOWI.
    Panu Donaldowi trzeba pomóc! Trzeba, by w ogromie zajęć nie zapomniał co OBIECAŁ.

    http://cudpanadonaldatuska.wordpress.com/

    Zapraszam!

  10. @vertok:
    Zbyt surowo ich oceniasz. Bardzo często to ludzie, którzy miejsce swojego rzeczywistego bytowania mają poza miejscem zameldowania, a łażenie po urzędach, stanie w kolejkach, dojazd do urz edów gmin miejsca zameldowania itd. wymaga pewnego wysiłku. Większego niż napisanie Twojego tekstu.

    Ja wiem, ze to wymaga wiecej wysilku niz napisanie tego posta. Ale wiem tez, ze dla chcacego nic trudnego. Jesli ktos chce sie przyczynic do zycia obywatelskiego to powinien to zrobic. Ma prawo wyboru, jesli nie korzysta ze swoich podstawowych praw, to znaczy, ze ma to wszystko w dupie. Takie jest moje zdanie.

    @vertok:
    Rzadko się zdarza, aby w systemach wielopartyjnych[a nie mono czy duo] obóz rządzący był przedstawicielem większości społeczeństwa.

    Tak, ale w naszym przypadku nie bylo nawet 25% spoleczenstwa. Dla mnie to bylo slabe, niestety Polacy sa narodem, ktorym nie bardzo podoba sie mozliwosc wyboru wladzy czyli swoich zwierzchnikow. Polowa „nas” wmawia sobie, ze to skonczone kretynstwo, ze nie warto glosowac bo i tak nie my decydujemy, ze gowno go obchodzi kto bedzie wydawal mu polecenia. Niestety.

    @vertok:
    A ja powierzyłbym. Do kontroli jest opozycja, jest NIK. Są sądy. A w koalicji to znowu będzie gadka no wicie rozumicie my chcieliśmy ale te chłopy z pslu nie dały.

    I? W RP4 tez byly niby wolne media, ale bylo tez TVPiS i ono wcale juz takie wolne nie bylo. Kto ma wladze ten moze miec i instytucje. Niestety nie przekonales mnie. :P

    @vertok:
    Ciekawa wizja:>>

    Chodzi mi o glupie obowiazki w stylu zapianania pasow bezpeiczenstwa w samochodzie (jestem czlowiekiem i wiem co dla mnie dobre, nie potrzebuje d otego rokzazow), placenia na TV, ktorej i tak nie ogladam, placenia na ubezpieczenie panstwowe, z ktorego i tak wolalbym nie krozystac (wole sobie samemu uciulac niezbedne pieniadze).

    @vertok:
    Możesz odwrócić wzrok w końcu nikt ci tym krzyrzem nie macha przed oczami.

    Problem w tym, ze te krzyze sa wszedzie. W kazdym urzedzie panstwowym, w kazdej szkole. Nie sposob jest od tego uciec. Rownie dobrze moge Ci radzic bys nie wdychal spalin samochodowych, M. Jackson sobie z tym radzi. :P

    @vertok:

    Poza tym ja nie chciałbym, żeby mi ktoś z urną właził do domu i zmuszał do głosowania, zajeżdza to komuną.

    Co do cytatu, to… mozliwe, ze tak jest. Jednak nie dowiemy sie dopoki tego nie sprawdzimy. A taki e-voting to tylko pomoc jest. Chwile po glosowaniu mamy wyniki, nie trzeba isc do urny, zalatwiac kretynskich podan, mozemy zaglosowac skad tylko nam sie podoba.
    Niektorzy powiedza, ze jest podatne na ataki crackerow, ale coz…do zwyklej urny tez moge sie wlamac, wystarczy, ze przerwe pieczeci. :P

    @vertok:
    Ładnego byka strzeliłem:) No już nie śmiecę.

    Jesli tak ma wygladac smiecenie to zachecam Cie bys smiecil dalej. :D A moj komentarz bedzie chyba dluzszy. :P

  11. @Maycky:
    Nie chcę aby do mojego mieszkania przychodziły grupki osób z urnami, do tego marudząc: “oddaj pan swój głos, no oddaj pan, noo…, dawaj głos chamie!”.

    Napisalem, ze to jest „ostateczna ostatecznosc”. Nie chcialbym tego, ale lepsze to jest niz wprowadzenie obowiazku glosowania. Najlepszym wyjsciem jest e-voting, tutaj nie widze niemal zadnych wad. :D

    @Maycky:
    Co do e-votingu jestem przeciw, kto ma głosować i tak zagłosuje. Wprowadzenie krążącej puszki po chorych i leniwych sprawiłoby, że e-voting byłby zbędny.
    Jestem za przedłużeniem czasu głosowania to poprawi frekwencję, a co do znalezienia funduszy zgadzam się z Piotrkiem.

    Wiesz co jest swietne w e-voting? To, ze mozesz zaglosowac niezaleznie od miejsca pobytu. Wielu studentow nie wracalo na wybory do domu, gdyz nastepnego dsnia mieli laboratoria, kolokwia, ciwczenia, a tego nie wolno opuszczac. Gdyby mozliwe bylo glosowanie przez internet, to taki delikwent odpala komputer, loguje sie do swojego profilu, wybiera konkretnego kandydata (z mozliwoscia przeczytania krotkiego info o onim) i gotowe. Proste? Banalne i nie trzeba sie nachodzic. Rozwiazanie tez jest na dluzsza mete tansze. :P

  12. @Gb.Ottis (MiszczQ):
    A przypadkiem ten system nie jest za prosty do oszukania? W jakich krajach jest wprowadzony jeśli wogóle jest?

  13. bład… proszę o usunięcie błednego kometarza :P
    Prawdiłowy:
    @Gb.Ottis (MiszczQ):Wiesz co jest swietne w e-voting? To, ze mozesz zaglosowac niezaleznie od miejsca pobytu. Wielu studentow nie wracalo na wybory do domu, gdyz nastepnego dsnia mieli laboratoria, kolokwia, ciwczenia, a tego nie wolno opuszczac. Gdyby mozliwe bylo glosowanie przez internet, to taki delikwent odpala komputer, loguje sie do swojego profilu, wybiera konkretnego kandydata (z mozliwoscia przeczytania krotkiego info o onim) i gotowe. Proste? Banalne i nie trzeba sie nachodzic. Rozwiazanie tez jest na dluzsza mete tansze. :P

    A przypadkiem ten system nie jest za prosty do oszukania? W jakich krajach jest wprowadzony jeśli wogóle jest?

  14. Gb.Ottis>Kto ma wladze ten moze miec i instytucje

    Tak, ale w „IV RP” też była koalicja:)). Jeśli uważasz, że PSL będzie uczciwsze w kontrolowaniu PO od np. Ligusów jako kontrolerów PiS to chyba się mylisz. To „pilnowanie” będzie wyglądało tak, że podzielą się stołkami i w imię świętego spokoju [trwałości koalicji] każdy będzie uprawiał swoje poletko. Sytuacja zmieni się dopiero wtedy gdy koalicja będzie się miała ku końcowi.

    A taki e-voting to tylko pomoc jest.

    W sytuacjach „wyjątkowych” owszem. Obywatele za granicą, studenci, tymczasowo przebywający gdzie indziej. Dla tych ludzi to pomoc. ALE. Taki system i jego zabezpieczenie to olbrzymi majątek. A korzystałoby z niego niewielu. Całkowite przekształcenie naszych wyborów w e-voting jest niemożliwe. Może za 10-20 lat.

    GBOsplacenia na ubezpieczenie panstwowe, z ktorego i tak wolalbym nie krozystac

    Powiem tak. Obowiązkowe ubezpieczenia społeczne/ zdrowotne nie wzięły się znikąd. Były odpowiedzią na to, że większość ludzi nie ciułała pieniędzy. Z prostej przyczyny. Albo mieli ich tylko tyle, że wystarczyło jedynie „do pierwszego” albo też byli na tyle krótkowzroczni, że nie odkładali. Np. pierwsze ubezpieczenia społeczne wprowadził Bismarck, było nie było, konserwatysta, arystokrata, jedynym słowem, żaden bolszewik.
    Dla mnie problemem obecnego systemu ubezpieczeń nie jest fakt, że są one obowiązkowe, ale fakt, że cały ten system stał się dość nieefektywny.

  15. @Maycky:
    A przypadkiem ten system nie jest za prosty do oszukania? W jakich krajach jest wprowadzony jeśli wogóle jest?

    Teraz jest jeszcze prościej. Idziesz oddać swój głos, robisz telefonem zdjęcie karty do głosowania, póxniej szybko dorabiasz sobie nowe i wrzucasz w każdej kolejnej komisji. Inna szybka sprawa to zerwanie pieczęci. Głosy wtedy nieważne. :P
    e-voting wprowadzany jest dopiero, ale dlaczego niby Polska nie może się stać pionierem w tej dziedzinia? Zawsze przecież można głosować w sposób tradycyjny i internetowy.

    @vertok:
    Tak, ale w “IV RP” też była koalicja:)). Jeśli uważasz, że PSL będzie uczciwsze w kontrolowaniu PO od np. Ligusów jako kontrolerów PiS to chyba się mylisz. To “pilnowanie” będzie wyglądało tak, że podzielą się stołkami i w imię świętego spokoju [trwałości koalicji] każdy będzie uprawiał swoje poletko. Sytuacja zmieni się dopiero wtedy gdy koalicja będzie się miała ku końcowi.

    Większe zaufanie mam do PSL niż do PO. PSL jest od bardzo dawna i nie budzi u mnie żadnych kontrowersji, a większość osób z PO, to stare ziomki z innych partii, które nie przyczyniły się do tego, bym je polubił.

    @vertok:
    A taki e-voting to tylko pomoc jest.
    W sytuacjach “wyjątkowych” owszem. Obywatele za granicą, studenci, tymczasowo przebywający gdzie indziej. Dla tych ludzi to pomoc. ALE. Taki system i jego zabezpieczenie to olbrzymi majątek. A korzystałoby z niego niewielu. Całkowite przekształcenie naszych wyborów w e-voting jest niemożliwe. Może za 10-20 lat.

    Jest możliwe, podpisy elektroniczne funkcjonują świetnie (jeszcze nikt tego nie złamał) i myślę, że przez długi czas nikt tego nie znajdzie. Wiem, że to będzie sporo kosztować, ale czy jest wyjście? Niby jest, zostawić rozwój w spokoju i dalej męczyć się z tym co mamy. Trzeba iśc z duchem czasu.
    A taka pomoc byłaby wręcz super, warto to zrobić nawet dla tych dodatkowych 5%.

    @vertok:
    Obowiązkowe ubezpieczenia społeczne/ zdrowotne nie wzięły się znikąd. Były odpowiedzią na to, że większość ludzi nie ciułała pieniędzy. Z prostej przyczyny. Albo mieli ich tylko tyle, że wystarczyło jedynie “do pierwszego” albo też byli na tyle krótkowzroczni, że nie odkładali. Np. pierwsze ubezpieczenia społeczne wprowadził Bismarck, było nie było, konserwatysta, arystokrata, jedynym słowem, żaden bolszewik.

    Odnosnie pierwszego, tych, którzy nie mieli. Nie mieli oni od pierwszego do pierwszego, zatem należy ich jeszcze bardziej przycisnąć i sprawić by nie miał nawet od pierwszego do piętnastego? Jak kogoś nie stać na życie, to jemu się nie da pomóc. Po prostu, niezależnie od tego czy go bedziesz okradał ubezpieczeniem, czy zostawisz go samopas, to on i tak bedzie miał problemy.
    A co do osób krótkowzrocznych, to… jest to ich problem. Nigdy nie pomożesz wszystkim. Albo wspierasz biednych, albo bogatych, albo grubych, albo chudych. Nigdy nie zrobisz tak, by zarówno grupa A i grupa B się cieszyła. Ale jesli idzie o takie decyzje, to ja wole by cieszyli się mądrzy, a nie głupi. Człowiek sam zrobi to lepiej.

    @vertok:
    Dla mnie problemem obecnego systemu ubezpieczeń nie jest fakt, że są one obowiązkowe, ale fakt, że cały ten system stał się dość nieefektywny.

    Bo nie jesteś liberałem totalnym. :P
    Dla mnie problemem obecnego systemu ubezpieczeń jest to, że jest on obowiązkowy. Co ma znaczący wpływ na moja wolność.

  16. Gb.Ottis>Nie mieli oni od pierwszego do pierwszego, zatem należy ich jeszcze bardziej przycisnąć i sprawić by nie miał nawet od pierwszego do piętnastego?

    Mieli ledwo do pierwszego i nie stać ich było na odłożenie kasy pro futuro. Gdy wprowadzano system obowiązkowych ubezpieczeń część składki płacił pracodawca[a może i całość nie znam się na tym zbytnio]. Tak jest i teraz. Poza tym jakoś mi się nie chce wierzyć, że młody dopiero zaczynający pracę X myśli akurat o tym, żeby odłożyć kasę na wypadek emerytury za lat 45.

    Gb.Ottis>Bo nie jesteś liberałem totalnym.

    W ogóle nie jestem liberałem:)).

    Gb.Ottis>Większe zaufanie mam do PSL niż do PO.

    No to zagram rolę advocatus diaboli.:))) Bo przy olbrzymiej ilości zastrzeżeń jakie mam do PO uważam, że są tysiąc [tak, tysiąc] razy lepszą partią niż PSL. Jest u nich jakaś idea, jakaś myśl pozytywna, żeby ten kraj zmieniać, jest kupę zdolnych, fajnych ludzi. A PSL-em to ja, szczerze mówiąc, gardzę. Owszem są cwani. Nawet cwańsi niż SLD. Bo to co SLD zrobiło z PD rok temu[koalicja LiD] to PSL/ZSL zrobiło z ruchem ludowym na początku lat 90. Stare zielone bolszewiki wydymały tych paru chłopów-niebolszewików, którzy zechcieli z nimi współpracować. Wystarczy spojrzeć na skład władz PSL. Stopień zeteselizacji olbrzymi.[Pawlak, Zych, Piechociński, Sawicki, Żelichowski, Stefaniuk itd. itp.] A to 17 lat jak już nie ma ZSL!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: