Polscy Złodzieje Piłki Nożnej…

PZPN odwołał się. Dla tych, którzy jeszcze nie słyszeli to podaję link na onet.pl oraz na interia.pl. No super, wreszcie to złodziejskie coś przestanie funkcjonować. Teraz tylko pytanie co dalej.

Teoria pierwsza.
Zarząd zostanie odwołany, a następnie powołany jeszcze raz z braku innych odpowiedzialnych osób. Ewentualnie powołany zostanie inny zarząd, a obecny będzie vice zarządem. Sytuacja nie zmieni się w ogóle na dobre i bardzo mocno na złe. Polska będzie chyba jedynym krajem na świecie, gdzie futbolu nie będzie, zamiast tego wszystko będzie układane przy stole, drużyny będą tylko wychodzić do pokazania innym, że jednak jest inaczej, że to prawdziwa gra.

Teoria druga.
Obecny zarząd odchodzi. Wspaniale rządząca partia wybiera swój zarząd, co prowadzi do upolitycznienia piłki nożnej. A co z tym idzie, wygrywać będą te drużyny, których trenerzy sympatyzują z aktualnie rządzącą partią. W przyszłości, gdy PO rządzić już nie będzie, następuje zmiana kadr i sytuacja się powtarza.

Takie są moje dwie teorie, niezależnie, która zostanie zrealizowana, to i tak będzie syf, kiła i mogiła. Czy jest jakaś rada, by było lepiej? Myślę, że jest, ale na to nie jesteśmy w Polsce przygotowani. Takie coś, jak powołanie zarządu, trzeba robić powoli, spokojnie i bez patrzenia na barwy polityczne. Niestety obecni przywódcy kraju nie są w stanie czegoś takiego zrealizować. Znów będzie wielka wojna PiS-PO i znów gówno z tego wyjdzie.

Zatem czy powinniśmy cieszyć się z trzymiesięcznego skrócenia terminu rządzenia przez PZPN? Ja myślę, że nie. Czym są te trzy miesiące? To ledwie skrawek, a podejrzewam, że skoro skrócony jest ich termin działania, to… Będą się panom należeć astronomiczne odprawy. Ja więc nie patrzeć to znowu jesteśmy w plecy.

Nie lubię już Polski.

Reklamy

POpaprana POlityka…

No cóż, batalii o zapładnianie metodą in vitro ciąg dalszy. Ja już się w kwestii in vitro wypowiadałem i nie ma sensu, bym pisał to raz jeszcze, możecie o tym przeczytać w Żyj i daj żyć, kto nie czytał niech nadrobi zaległości.

Co się takiego stało, że tak szybko muszę poruszyć ten temat? Tak szybko tego wyjaśnić się nie da, ale będę przytaczał wszystko fragmentami, nie dam rady odszukać informacji sprzed minionych kilku miesięcy, najnowsze wstawię, bo mam do nich jeszcze dostęp.

21 października 2007 roku miały się w Polsce odbyć wybory do sejmu i do senatu (już się odbyły, ale ja lubię się cofać w czasie). Jednym z kandydatów jest Platforma Obywatelska, drugim głównym kontrkandydatem jest Prawo i Sprawiedliwość. Jak to zawsze ma miejsce przed wyborami, trzeba zacząć włazić w dupę obywatelom i obiecać, że zrobi się coś, czego w rzeczywistości się nie zrobi. Prawo i Sprawiedliwość obiecywało dalszą walkę z korupcją, wzmocnienie polityki zagranicznej, państwo prorodzinne, umocnienie władzy Kościoła i jeszcze kilka innych pomniejszych spraw. Natomiast Platforma Obywatelska obiecywała sprywatyzowanie służby zdrowia, walką z partią Prawo i Sprawiedliwość, walkę z nierównościami społecznymi (wtedy chodziło o Rydzyka), wprowadzenie do Polski ruchu lewostronnego (bredzenie, że będziemy mieć drugą Irlandię) i jeszcze kilka głupot.

21 października 2007 odbyły się wybory. Zwyciężyli Ci, którzy mieli zwyciężyć, walka była tylko o to, czy będzie samodzielna większość, czy też może nie. Na szczęście ludności naszego kraju, tej większości zdobyć się nie udało. Platforma Obywatelska musiała zawrzeć koalicję z Polskim Stronnictwem Ludowym, koalicja ta została zawiązana i… pomału zaczęto wycofywać się z obietnic wyborczych…

Olano prywatyzację służby zdrowia, olano walkę z nierównościami społecznymi, olano wprowadzanie cudu, olano też wszystko inne, jedne co pozostało to walka z Prawem i Sprawiedliwością oraz z Rydzykiem (a Rydzyk nie jest jedyną osobą wywyższaną w Polsce).

Teraz jeszcze stało się coś, co jak dla mnie zadecydowało o tym, że mam dość Platformy Obywatelskiej całkowicie. Cechą szczególną koalicji byłej, czyli Prawa i Sprawiedliwości, Samoobrony oraz Ligi Polskich Rodzin, był fakt, że całym swym sercem i duszą byli za kościołem i czarnuchami w nim służącymi. Platforma obiecała koniec tego, obiecała też lekką izolację państwa od kościoła. Niestety w praktyce jest inaczej, zupełnie inaczej.

Mam wrażenie, że Platforma Obywatelska boi się kościoła (tylko Lewica i Demokraci twardo walczą, oby to oni wygrali następnym razem, UPR raczej szans nie ma niestety), dyga się przed tym co mówią panowie w czerni i stara się za wszelką cenę zebrać jak największą liczbę głosów wśród katolików. Jakie wnioski? Platforma trwa o dobro każdego z nas, każdego z nas, który należy do Platformy Obywatelskiej. Niestety wiąże się to z tym, że niedługo Polska zmieni nazwę na Watykan II, albo Polskę przeniesie się do Watykanu, a Watykan do Polski. Czarni kapłani przecież wolą więcej, zawsze woleli więcej, oni chcą tylko brać, gówno dając w zamian.

Jak powiedział największy dupowłaz kościoła: „W tym roku na pewno nie będzie to możliwe. Cały czas szukamy środków na załatanie dziurawego statku, jakim jest dzisiejszy system finansowania opieki zdrowotnej. Jako człowiek odpowiedzialny muszę powiedzieć, że dziś nie stać nas na refundowanie kolejnych kosztownych procedur.” – źródło. Co z tego wynika? Ano wniosek jest taki, że o normalnie funkcjonującym in vitro możemy zapomnieć, możemy zapomnieć o dopłatach na ten szczytny cel, możemy zapomnieć o normalnych dzieciach dla ludzi `chcących, ale nie mogących`. `Chcesz mieć dziecko, a nie możesz? Weź sobie cudze!` – takie motto towarzyszy rządom Platformy Obywatelskiej. Co będzie następne?

Właśnie, co będzie następne? Sam boję się strzelać nawet, ale podejrzewam, że może to być całkowity zakaz aborcji, obowiązkowe msze, obowiązkowe wpłaty na kościół, palenie na stosie niewierzących. Strach pomyśleć co się będzie działo. Dla ludzi podobnych mnie mam bardzo złe wieści, Polska jako państwo kościelne będzie się mocno pogłębiać (O! Przypomniało mi się jeszcze jedno, wprowadzenie obowiązkowej religii na maturze, w szkole, na studiach, w pracy), nam pozostaje tylko trwać w milczeniu i udawanie, ze na całe to zło godzimy się. Ale do czasy, kiedyś nastaną dni rewolucji, a wtedy Polska będzie pięknym krajem, wolnym od świętych krów.

Czekajmy, może w końcu będzie nam dane.

Podsumowanie i nie tylko.

W ostatniej chwili zmieniłem zdanie i notka właściwa pojawi się na samym początku, a nie tak jak miało być uprzednio na samym końcu, statystyki są nudne, zazwyczaj nudniejsze niż polityka, ale mimo wszystko raz na rok wstawić je można. Teraz będzie krótko, bowiem i informacji o tym mam niewiele, ale to trzeba napisać.

Co się stało takiego strasznego, ze warto o tym napisać tutaj na blogu? W dodatku w tak ważnym dniu jakim jest podsumowanie mej działalności? Ano stała się rzecz wspaniała, Polska w końcu stała się krajem bardzo bogatym i jest w stanie zapewnić ogromne podwyżki, nawet takie rzędu 3.000zł. Dziękujemy posłom rzeczypospolitej ósmej?… szóstej?… nieważne, którejś tam z rzędu za to, że podnieśli pensje samym sobie:
Od nowego roku posłowie zafundowali sobie podwyżki. I to nie byle jakie. Po 3 tysiące złotych na głowę.źródło.

Jedna grupa społeczna z głowy, raczej nie powinni już narzekać na niskie zarobki, w tym miesiącu oczywiście, bo wiadomo, złodziej nigdy się nie zaspokoi. Miejmy tylko nadzieję, że pomału dojdą do pewnego poziomu i na tych 50.000zł miesięcznie się zatrzymają, bo nie wolno przeginać. Mam jednak niestety złe wieści dla osób, których rodziny pracują w szpitalach i innych placówkach zdrowotnych:
Kopacz, pytana, czy, jej zdaniem, lekarze żądają zbyt wiele, odpowiedziała: – Nie. Ja sądzę, że żądają zbyt wiele na dzień dzisiejszy (Lekarze chcą podniesienia ich pensji do 8 tys. zł, ma co, według Kopacz, potrzeba ok. 6 mld złotych).źródło.
Przykro mi lekarze, w tym roku padło na posłów, wy musicie sobie jeszcze troszkę poczekać. Ale nie martwcie się, Kopacz wam obiecała, a ona dotrzymuje słowa, ponoć wcześniej obiecała podwyżkę samej sobie, następna będzie najpewniej jej rodzinka. Ale na was też kiedyś padnie i dostaniecie swoje 30,00zł (cyfry te same, tylko przecinek w innym miejscu) podwyżki.

To tyle absurdów politycznych z roku 2007, bowiem to wydarzyło się wcześniej. Nie jest ważne, czy zadecydowali o tym politycy PO, czy politycy PiS. Ważne jest to, że ktoś to przegłosował, a później nikt tego nie odwołał. Ktoś mnie pytał czy rok 2008 będzie lepszy, ja dalej twierdzę, ze będzie, ale nie dzięki złodziejom na Wiejskiej.

Rok 2007 zakończył się, jak każdego roku, jak zawsze tego samego dnia i o tej samej godzinie. Normalka, ja się już przyzwyczaiłem. Rok 2007 to nie tylko 365 dni, w tym roku prowadziłem bloga i czas najwyższy podsumować to co się wydarzyło wklejając tutaj statystyki, a te czasami były powalające.

Oto lista tekstów, który ludzie wpisywali w swych wyszukiwarkach, by ostatecznie wejść do mnie na bloga (tylko wybrane):
– `jestem w wojsku i jest mi tam źle` – normalka, tam zawsze jest źle, ale po co dzielić się tym z google?,
– `miniony rok 2008` – coś mnie ominęło?,
– `gb kj` – i ja Ciebie też!,
– `ameba` – ??
– `MÓJ WłASNY WRÓG DO POBRANIA` – Tego to ja w ogóle nie rozumiem, nie wiem co zamierzał autor, ale… dziękuję Ci google,
– `Walnąć Giertycha w ryj` – Mój ulubiony tekst, pewnie nie uwierzycie, ale pojawiał się kilkanaście razy,
– `literki z czego słynie Polska` – Yyyy?
– `typowy pedał` – Ktoś chciał mieć rozeznanie, wiedzieć kogo bić,
– `rok 2008 według żydów` – Był kalendarz Majów, pamiętnik Madonny, lecz ten osobnik wolał przepowiednie Żydów,
– `zdjęcia nagich sławnych aktorek` – Serwis google i takie rzeczy nalicza,
– `slawni aktorzy nago` – Dowód na to, że porno nie tylko chłopy oglądają,
– `dlaczego nie wolno brać narkotyki` – Bo tak zakazać Ci w naszym kraj,
– `gołe panie bite nago` – Jak się takie coś nazywa?,
– `życie pedałów` – Kolejny zlękniony?,
– `slawni nago zdjecia` – Kolejny erotoman, ile tych ludzi jest na świecie…,
– `czy żydzi są niebezpieczni dla świata` – Tak są, a Ty jesteś jednym z nich!,
– `ksiac pedal` – Pytanie tylko kim jest ksiac?,
– `To jest Smerfów świat` – Sialala, sialala…,
– `kury hodowla zapładnianie` – A Ty bawisz się bardzo brzydko, oj nieładnie…
– `dupy slawnych ludzi` – Aaaa, jeszcze jeden…
– `Mój własny Dinozaur` – Zazdroszczę Ci…
– `kumpel się spotkanie – danie` – Osoba, która rozwiąże ten sekret, proszona jest o pilne wyjaśnienie w komentarzach.
Nie są to oczywiście wszystkie, a jedynie te z ostatnich dni, plus dodatkowo kilka, które zapamiętałem z wcześniejszego okresu. Od tej pory będę to zapisywał, by kolejny rok powitać falą kretyńskich tekstów.

Typowanie zlepków to jednak nie jest wszystko, prócz tego jestem w posiadaniu statystyk odwiedzin mojego bloga, niewiele tego, ale zawsze coś:
Odsłon łącznie: 10,121 – Hurra, w rok przekroczyłem 10000 odwiedzin bloga, zawsze to jakiś sukces,
Best Day Ever: 89 — Thursday, June 28, 2007 – To były czasy, mam nadzieję, że kiedyś to zostanie pobite, liczę na was,
Postów: 44 – Tutaj to ewidentnie zawiodłem ja, przepraszam,
Komentarzy: 232 – Tutaj postaraliście się Wy,
Categories: 12 – To jest chyba zbędne, zwłaszcza, że kategorie ustalam sam,
Tagów: 232 – j.w.
Liczba spamowych komentarzy, przed którymi Akismet ochronił twoją stronę: 86. – Dziękuję Ci Akismet.

To tyle, więcej nie dam rady spisać, ewentualnie dojście do tych informacji jest zbyt kłopotliwe i zbyt upierdliwe. Nie chce mi się. :P Jeśli ktoś liczy, że walnę tutaj jakieś swoje postanowienia noworoczne to się myli, nie po to się wita nowy rok, by sobie życie od razu utrudniać.

Już PO wyborach.

Jest wczesna godzina pierwszego dnia po wyborach. Sytuacja jeszcze się nie ustabilizowała, jeszcze nie wszystko jest pewne, ale zarys tego co się stanie, jest już wyraźnie widoczny. Dziś, kiedy to PRZECIWNICY PiS świętują swoje zwycięstwo, przedstawię co ja o tej całej sprawie sądzę.

Od czego zacząć? Z pewnością od tego co pierwsze się rzuca w oczy, od frekwencji. Tak jak zwykle była niska (nie tak jak miało to miejsce dwa lata temu, ale i tak zdecydowanie za niska), niestety. Niestety żyjemy w kraju, gdzie ok. 45% społeczeństwa ma to wszystko głęboko w dupie. Nie interesuje ich to gdzie żyje, to jak żyje, to kto za niego podejmuje decyzje. Te 45% społeczeństwa to rośliny, których całe życie polega na byciu. Ok, nie będę aż taki, to nie rośliny, to ameby: rodzi się nowe życie (ameba), żre, wydala, żre wydala, żre wydala, żre wydala, żre, wydala, odchodzi z tego świata (ta sama ameba). Nie wprowadza do życia państwa niczego nowego, po prostu jest. No i niestety, ponownie wyjdzie na to, że grupa rządząca nie jest przedstawicielem większości.

Przechodzimy do sedna, kto wygrał wybory? Wyborów nie wygrał PiS, wyborów nie wygrało też PO (na całe szczęście). Wybory wygrane zostały przez PO-PSL, PO-LiD, PO-PiS (marne szanse), PiS-LiD-PSL (jeszcze marniejsze). Zwycięzcą jest ten, kto uzyska większość, kto w parlamencie zdobędzie więcej niż 50%. Dziś się tak nie stało, a z każdym kolejnym doliczaniem głosów, stan posiadania mandatów przez PO maleje. I całe szczęście. Na chwilę obecną nikomu nie powierzyłbym zarządzania nad tak wielkim państwem, żadnej pojedynczej partii. Teraz, dzięki koalicji, pierwszy partner będzie pilnował drugiego, a drugi będzie pilnował pierwszego.

Największe szanse na powstanie ma twór, który zowie się PO-PSL. Dlaczego akurat taki? PO nie zaryzykuje koalicji z LiD`em, gdyż LiD odbierany jest przez większość jako partia postkomunistyczna. Na co możemy liczyć podczas koalicji PO-PSL? Ja jestem przekonany, że cudu gospodarczego raczej nie będzie. Będą to spokojne rządy dwóch partii, jednej dążącej do kompletnego udupienia poprzedników (jeszcze na dobre sytuacja się nie uspokoiła, a PO już twierdzi, że najważniejsze jest rozliczenie PiS) i drugiej dążącej do poprawienia dobrobytu mieszkańców wsi i miasteczek. PO natomiast wybiera drogę, którą wcześniej obrało PiS (ku memu wielkiemu niezadowoleniu). Nie będzie więc liberalnego skoku państwa, będzie jedno wielkie rozliczanie z przeszłości. Jaka więc różnica jest między PiS, a PO? PiS rozliczało z komuny, PO będzie rozliczało z pisiorstwa. Bo wiadomo, przeszłość jest ważniejsza, od tego co dopiero nastąpi. Państwo będzie płynęło samo, a czym będzie ta przystań, to dowiemy się wraz z upływającym czasem.

Niespełnione obietnice. To jest to co zawsze najbardziej wkurza wyborców (MNIE WKURZA), reszta to olewa i zapomina, bo wybory, bo można pieprzyć od rzeczy. W tych wyborach PO postawiło na całkowity brak obietnic, całkowity brak dzielenia się swym programem. Obietnica była tylko jedna, będzie cud, sprowadzimy tu Irlandię. Podobno w sztabie PO przygotowano już specjalne holowniki z mocnymi silnikami, które przytargają Irlandię i Wielką Brytanię na nasze wody. Jedyna szansa na posiadania Irlandii i Wielkiej Brytanii tutaj. Szkoda tylko, że ja nie chcę mieszkać w żadnych z tych dwóch krajów, ja chcę mieszkać w Polsce, w WOLNEJ POLSCE! W kraju, w którym nie będzie obowiązków, w kraju, w którym będą PRAWA! Ja nie chcę mieć obowiązku zapinania pasów, ja chcę mieć możliwość zapięcia pasów, ja nie chcę obowiązku jazdy z włączonymi światłami, ja chcę mieć możliwość zapalania świateł, ja nie chcę mieć obowiązku płacenia za sygnał radiowy i telewizyjny, ja chcę mieć możliwość wykupienia ich usług, ja nie chcę mieć obowiązku płacenia wszelkich ubezpieczeń, ja chcę mieć możliwość, ja nie chcę obowiązku patrzenia na krzyżyki we wszelkich urzędach i instytucjach państwowych, ja chcę mieć możliwość spojrzenia na symbol religijny wtedy kiedy mam ochotę (chcę to idę do kaplicy ciemnoty). Niestety raczej tych zmian nie będzie, niestety. Kolejne cztery lata życia w państwie obowiązków, ale może choć trochę jakoś życia się poprawi.

Czy jest jakiś pozytywny akcent wczorajszych wyborów? Plusy są zawsze, ale minusy przytłaczają. Na jakie zmiany możemy liczyć (w stosunku do poprzedników)? Spokojniejszy rząd (nie będzie tworzenia rządu na siłę, tutaj sytuacja jest zdecydowanie prostsza), brak życia w strachu (chodzi o rządzących, poprzednicy wszędzie widzieli spisek), drobne poprawki (na nic wielkiego nie liczę, ludziom nie można ufać w zbyt dużym stopniu, poprawki będą jedynie kosmetyczne). I to chyba w zasadzie wszystkie plusy.

Wracamy do frekwencji. Frekwencja wyniosła ok. 55%, PO uzyskało ok. 45%. Jakie z tego wnioski? Będzie rządzić partia, która została wybrana przez ok. 25% społeczeństwa (prosta matematyka). Zaledwie 25%. Wniosek z tego płynie jeden, trzeba zmienić ordynację. Nie może być tak, że 25% społeczeństwa decyduje za dodatkowe 75% (jeśli ktoś nie pojmuje procentów, to wyjaśniam w inny sposób, obecnie jest tak, że jeden szarak rządzi trzema szarakami). Czy jest sposób na zwiększenie frekwencji? Czy jest prosty sposób na zwiększenie frekwencji? TAK! Wprowadzić głosowanie przez internet, wydłużyć czas głosowania, ostatecznie chodzić z urną po ludziach. Napisałem ostatecznie, to byłoby długie i czasochłonne, kosztowałoby też wiele kasy. Czy jest sposób na przeprowadzenie takiego zabiegu małym kosztem? Oczywiście, że jest, zabrać partiom subwencję i połowę funduszy przeznaczyć na wybory, partie niech zasilają się ze swojego. W ten oto cudowny sposób rozwiązałem problem frekwencji, tylko czy ktoś mnie kurde słucha?

No i koniec. Tym mało pozytywnym akcentem kończę dzisiejszą notkę. Czas pokaże kto miał słuszność. Obym to nie był ja.

Wybornie wyborowe wybory…

Od poprzednich wyborów minęły dwa lata i przyszedł czas na kolejne wybory. Nie jest to żadna zmiana w prawie naszego kraju, a jedynie niepowodzenie w utworzeniu rządu większościowego. A skoro rząd nie był w stanie rządzić, to trzeba było go rozwiązać i ponownie zgłosić się do wyborców, do nas.

W 2005 roku (kiedy to miały miejsce ostatnie wybory) frekwencja wyborcza była na żałośnie niskim poziomie, nie oddała kraju nawet połowa obywateli naszego kraju, ponad połowa kraju miała to wszystko głęboko w dupie. Teraz jest pojedynek rewanżowy i mam nadzieję, że my, głosujący, zwyciężymy, że będzie nas więcej.

Czy mamy jakieś szanse na zwycięstwo? Wątpię, ja przewiduję, że wynik będzie jeszcze gorszy niż ostatnio, bo z tych, którzy głos oddali odejdzie kilku, którzy zawiedli się rządami PiS i brakiem rządów PO. Przez całe ostatnie dwa lata PiS zajmował się tym jak zniszczyć dawnych złych, a PO zajmowało się tym jak zniszczyć tych, którzy niszczą dawnych złych. Był też LiD, który pozwalał niszczyć się tamtym, by samemu osiągnąć sukces. Przez te dwa lata powstało jedno wielkie gówno, które nikomu nie wadziło. Niestety ktoś je rozgrzebał i w ciągu chwili pojawiły się tysiące muszek i przeraźliwy smród.

Teraz mamy wybór pomiędzy tymi, którzy chcą zniszczyć komuchów (PiS), tych, którzy chcą zniszczyć walczących z komuchami (PO), tych, którzy chcą zniszczyć walczących z komuchami i walczących z walczącymi z komuchami (LiD) i resztę, która dostaje się z innych pobudek. SO chce spłacić swoje długi, PK chce mieć prawo do pozowania na łamach Playboya, KW LPR chce się po prostu dostać. Wiele do wyboru, lecz nie ma różnicy na kogo głos oddamy, to są ciągle Ci sami ludzie.

Na łamach tego mojego bloga, chciałbym zachęcić wszystkich do pójścia na wybory, to wszystko. Oddania głosu na tę partię, na którą masz ochotę. Nie musisz znać jej programu, nie musisz jej lubić, nie musisz do niej należeć. Po prostu rusz swoją dupę i idź na wybory. Jeśli nie wiesz na kogo głosować, nie wiesz co zrobić ze swoim głosem to oddaj go na KW LPR, na kandydata UPR. Dlaczego akurat tak? Lubię tę partię, znam ich program i wiem, że jest dobry. Większości raczej nie zdobędą, ale przynajmniej pierwszy raz mają szansę na wejście do sejmu, daj im szanse.

No i to chyba wszystko co mam do powiedzenia w związku z wyborami. Kolejna notka odnośnie wyborów pojawi się już po wyborach i będzie podsumowaniem tego starcia.

Po wielu milionach lat…

Ostatnio w moim życiu nastąpiła istna rewolucja, pewnego fakty sprawiły, że w moim życiu coś się zagotowało. Zmusiło mnie to do przemyśleń, ale ostatecznie zrozumiałem co się święci i… przyjąłem do wiadomości, że to jedyna NASZA szansa. Obecnie człowiek niewielki ma wybór, jeśli idzie o sytuacje polityczną.

Może człowiek wspierać PiS. Ale czy to dobre rozwiązanie? PiS jest partią, która nieudolnie starała się rządzić Polską. Zawiązała koalicję, która była chyba największym złem, jakie zwycięska partia mogła zgotować Polakom. Niewiele dobrego przyniosły te lata Polakom, ale była to JEDYNA partia, która starała się coś dobrego przynieść. Za to należy im się szacunek, bo próbowali.

Może człowiek wspierać PO. Ale czy to dobre rozwiązanie? PO jest partią, o której mówi się, że przegrała wybory. Ale czy to prawda? Jeśli do zawodów w biegu na 1000m startujesz Ty i dziesięciu zawodników, i Ty jesteś tym, który dobiegł na metę jako drugi, to mówi się o Tobie, że wyścig przegrałeś? NIE! Mówi się, że zdobyłeś super drugie miejsce, że coś wygrałeś. Czy jeśli obstawiasz kupon w totka i trafisz piątkę zamiast szóstki, to czy mówi się, że przegrałeś? NIE! Mówi się wtedy o Tobie, że wygrałeś 50.000zł, mówi się wtedy o Tobie, że niewiele Ci zabrakło do wygranej. Ale w takich wypadkach NIE MÓWI się o nikim, że PRZEGRAŁ! Przegrywasz wtedy i tylko wtedy, gdy nie osiągasz nic. Przegrał tylko ten, który nie startował i ten, który startował, a przegrał w przedbiegach. PO te dwa lata zmarnowała. Całość ich działań opierała się na zasadzie krytykowania innych. Nie zrobili nic, ZUPEŁNIE NIC! Ciągle tylko psioczyli, że to nie ich wybrał naród, że to nie oni wszystko psują, że to nie oni to robią, że to oni są Ci dobrzy. Ale czy pomogli w czymś? Czy choć raz pomogli PiS w walce o lepszy byt? NIE, oni tylko krytykowali, grzejąc swe dupy na ciepłych poselskich siedzeniach.

Może człowiek wspierać Samoobronę. Ale czy to dobre rozwiązanie? To tak jakby wspierać partię przestępców i zbrodniarzy. Tam niemal każdy jest o coś oskarżony. Jeden o gwałty, inny o pedofilię, inny o pobicie, jeszcze inny o fałszowanie podpisów, a jeszcze inny posiada na swym koncie wielomilionową sumę (szkoda tylko, że poprzedzoną znakiem minus). Czy jest tam ktoś uczciwy? Z pewnością jest, ale nie w czołówce. Czołówka opanowana została przez tych, którzy mają złą przeszłość i starają się ją poprawić.

Może człowiek wspierać LPR. Ale czy to dobre rozwiązanie? Jeśli ktoś jest urodzonym patriotą i na świecie dostrzega jedynie Polaków, a resztę uważa za zło, to oczywiście może. Ja jednak wiem, że prócz Polaków, na świecie są także Żydzi, Niemcy, Murzyni, Komuniści i wiele innych nacji. Z tego właśnie powodu, nie jestem w stanie wspierać tej partii. Jest też jeszcze jedno ale w tej partii, kompletny brak fachowców. LPR już pokazało jakie jest, nietolerancyjne i głupie. Giertych nawet najlepszy projekt potrafi spieprzyć, podobnie jak i jego ludzie. Niestety to nie jest partia poważna, jest to raczej partia skierowana do wąskiej grupy społeczeństwa.

Może człowiek wspierać LiD. Ale czy to dobre rozwiązanie? Oni już u władzy byli, dobrego za wiele nie zrobili. Czy warto dawać im szansę? Można, ale nie trzeba. Ja nie zamierzam, bo to wciąż mogą być Ci sami ludzie, to wciąż może być to samo, brakuje mi pewności, że oni wciąż chcą zmienić Polskę na lepsze. Dam im szansę, jeśli wszystko inne zawiedzie, ale do tego jeszcze długa droga.

Może człowiek wspierać PSL. Ale czy to dobre rozwiązanie? z pewnością tak, jeśli jesteś związany z Polską wsią. Ja jestem mieszkańcem miasta i mnie PSL zbytnio nie dotyczy. Nie rozumiem tylko innych mieszkańców wsi, którzy zamiast wspierać PSL idą i oddają głos na Samoobronę. Samoobrona pokazała już jak bardzo jej w zależy na Polskiej wsi. Mieszkasz na wsi? Masz dość dziadostwa? Oddaj swój głos na PSL.

Czy to już wszystko? Czy opisałem wszystkie partie? Nie, jest coś jeszcze. Jest jeszcze UPR, którego jestem zarejestrowanym sympatykiem. Po tych słowach ktoś może stwierdzić, że całość notki jest nieobiektywna, jego wola. Ja staram się całość przedstawić obiektywnie i nie kierują mną programy partii, a to czego chcę. UPR jest najbliższe moim ideałom, dlatego też jestem sympatykiem UPR, a nie ich członkiem. O co chodzi z tym przewrotem w moich myślach? Z gotowaniem się umysłu? Dochodzę do sedna.

UPR postanowiło startować w bloku wyborczym. W końcu odeszli od stanowiska samodzielności i postanowili wystartować w wyborach z kimś. Padło na LPR i PR. Zakotłowało się w moim umyśle, jak to z LPR i PR? UPR, partia niesamowicie liberalna, ma startować z tak dziwacznymi ugrupowaniami? Okazuje się jednak, że to jedyna szansa na wejście do sejmu, a skoro tak to… trzeba wspierać swoich.

Wiadomym jest, że UPR od dawna stara się wejść do sejmu i niestety ze skutkiem mizernym. Teraz prócz UPR podobnie jest z PR, LPR. Dlatego też powstaje blok, który ma na celu połączenie tych partii (jedynie na okres przedwyborczy), by realny stał się „awans”, by realne stało się uzyskanie tych wymaganych 8% (partia polityczna samodzielna potrzebuje procent pięciu, blok wyborczy złożony z kilku partii, potrzebuje ich aż osiem). Jeśli ten blok sprawi, że w końcu UPR dostanie się do środka, to ja jestem jak najbardziej za. W przypadku gdy te partie startować razem nie będą i nie dostanie się żadna z nich, to… głosy wyborców tych partii zostaną podzielone pomiędzy te partie, które się do sejmu dostały… PiS, PO, PSL, SO, LiD… wspierając te partie z osobna… wspieram te złe…

Wielu w UPR się oburzyło, wielu postanowiło dać sobie spokój z UPR. Nie zrozumieli tego co się dzieje. UPR łączy się jedynie w blok, nie zawiera żadnych sojuszy, nie zawiera głupich koalicji. To będzie jedynie blok, wspólne kandydowanie, by osiągnąć sukces. Dlatego rozumiem decyzję władz UPR i łączę się z nimi w marzeniach o WYGRANYCH wyborach, wygranych, czyli takich, które pozwolą ulokować w sejmie swoich.

A teraz apel do młodych i średnich, do starych nie (bo jeśli oni nie zrozumieli tego przez tyle lat, to strata czasu). Jeśli będą wybory i będziesz miał szansę oddać swój głos, nie zmarnuj go. Głosuj na tego kogo chcesz, może to być UPR, ale może być i SO, PO, PiS, PSL, LiD. głosuj tak jak Ci podpowiada serce, głosuj tak jak Ci podpowiada umysł, głosuj tak jak Ci podpowiada kolego, głosuj tak jak Ci podpowiada ten pan, który przykłada ostrze do Twego gardła. Ale idź na wybory! Do jasnej cholery IDŹ NA NIE! Nie pozwól, by decydowali za Ciebie inni. Masz głos? Czemu nie chcesz go wykorzystać?

JEŚLI CHCESZ POKAZAĆ, ŻE JESTEŚ PRAWDZIWYM POLAKIEM I ZALEŻY CI NA LOSACH TWOJEGO KRAJU, TO RUSZ SWOJE DUPSKO I ZRÓB CO DO CIEBIE NALEŻY.

PO, PiS, LPR, SO, PSL, RLCh, cHWDP…

Pewnie mi nie uwierzycie, ale jest ponoć gdzieś placówka w tym kraju, w której zbierają się największe mendy naszego społeczeństwa. Osoby, które są niezdolne do wykonywania normalnej pracy. I nie chodzi mi tutaj o osoby, o których mówi strona http://www.pelnosprawniwpracy.pl. Mi chodzi o tych, którzy nie nadają się do żadnej roboty, nie nadają się tak bardzo, że postanowili rządzić naszym krajem. Liczą na łatwą kasę, kosztem nas wszystkich.

Myślisz, że to złodzieje, przestępcy i „bandyty”? Po trochu tak, mi jednak chodzi o coś gorszego, coś czego nie zabije nawet porządna dawka płynu do płukania ust Domestos. POLITYCY.

Wielu z was (czytających tego bloga) już może orientować się o kogo mi chodzi, już zapewne wiecie kim oni są. To dobrze, bo ja sam tego jeszcze nie wiem. Kim są? Skąd się wzięli? Czego od nas chcą? Kiedy zostawią nas w spokoju? Czy kiedykolwiek sobie odpuszczą? Na każde z tych pytań jest prosta odpowiedź, która wszystko wyjaśnia: „Nie wiadomo!”.

Jednak postanowiłem troszkę się o nich dowiedzieć. Wiele ryzykowałem, byłem bliski śmierci, ale w końcu udało mi się, znalazłem kilka prostych odpowiedz, zamieniających formułkę „Nie wiadomo!” na cudowne polskie „O ku*wa!”. Usiądźcie wygodnie w poddupniku (lub innej rzeczy, która służy wam do siedzenia jak krzesła i fotele), zapnijcie pasy i przygotujcie się na coś, co i tak pewnie wiedzieliście.

Kim oni są? Proste pytanie, odpowiedź już niezbyt jasna. Są tym samym czym i my. Tworem stworzonym w wyniku milionów (jeśli nie miliardów lat) ewolucji (zdarzają się jednak tacy, którzy twierdzą, że zrodzili się z dwóch głównych osobników znanych pod pseudonimem „Adam” i „Ewa”). Wiem, że na początku ciężko w to uwierzyć, ale są z tej samej gliny ulepieni. Życie zaczynają tak jak każdy z nas, poczęci przez ojca, urodzeni przez matkę (z pewnych źródeł wynika, że na odwrót być nie może, zabronione są też poczęcia przez ojca i urodzenia przez ojca, jak i poczęcia przez matkę i urodzenia przez matkę – typowy przykład składni programowania – nie można postawić „end” jeśli wcześniej nie było „begin”), następnie kształceni przez nasz naród. Następnie w ich życiu dzieje się coś drastycznego, coś co na zawsze zmienia ich życie. Ten szok może wywołać wszystko, ten szok może wywołać każdy. Pewne jest tylko jedno: Raz wywołanego szoku nie da się wycofać, ratunkiem dla człowieka jest tylko śmierć. W przeciwnym wypadku zostanie politykiem. To może niestety dopaść każdego z nas, wystarczy jedno niefortunne zdarzenie i będziemy już nie do odratowania.

Skąd się wzięli? Podobnie jak w poprzednim akapicie, tak i tutaj odpowiedź będzie podobna. Z tego samego miejsca, z którego i my się wzięliśmy. Z tą tylko różnicą, że nam inny pisany był los.

Czego od nas chcą? Na to pytanie można udzielić jedynie ogólnikowej odpowiedzi. Chcą za wszelką cenę utrudnić nam życie. Starają się tego na każdym kroku, taki mają cel. Zostali mocno pokrzywdzeni przez los i teraz doszukują się zemsty. Mali, niedowartościowani ludzie, ludzie, którzy starają się za wszelką cenę pokazać nam, że to jednak oni są tymi lepszymi, lepszymi, bo wybranymi przez społeczeństwo. Czy jednak społeczeństwo ma duży wybór? Oczywiście, taki sam jak człowiek pojmany przez terrorystów: „Zginąć postrzelonym w głowę czy z poderżniętym gardłem?”. Coś wybrać trzeba, jednak już sam wybór nie ma różnicy, tak czy inaczej marny nasz los. Co z tego, że zagłosuję na prawicowców? Co z tego, że zagłosuję na lewicowców? Tam cały czas są ci sami ludzie, tylko w odpowiednim momencie zmieniają poglądy, o 180 stopni. Najpierw chce zabijać wszystko co się rusza, później ratować od poczęcia aż do naturalnej śmierci, raz chce opodatkować wszystko co żyje, a innym razem wprowadzić na wszystko ulgi. Ja się jednak już do tego przyzwyczaiłem. Dowiedziałem się, że dany polityk zmienia partię wtedy, gdy w tej pierwszej partii spieprzone zostało wszystko to co mogło zostać spieprzone.

Kiedy zostawią nas w spokoju? Czy kiedykolwiek sobie odpuszczą? Uważny czytelnik na pewno już doszukał się prostego rozwiązania. Tylko śmierć (naturalna czy nie) danego polityka jest w stanie uwolnić nas od niego samego. Jednak nie uwolni nas to od polityków, bo na każdego zabitego przybywa dwóch, albo nawet trzech, kolejnych. Nawet mitologiczne stwory przy tym wymiękają.

Czy jest jakiś ratunek dla nas maluczkich? Czy jest dla nas jakikolwiek sposób na przetrwanie tego trudnego okresu? Odpowiedź ta może być zaskakująca, ale przekazać wam to muszę: „NIE!”. Nigdy się od tego nie uwolnimy, nigdy nie dadzą nam spokoju. Oni będą zawsze, dopóki będzie w kraju coś co można zabrać, coś co można ukraść, coś co można spieprzyć, dopóty oni będą się pchać do władzy. Zresztą, kto z nas zrezygnowałby z olbrzymich pensji, dodatków, premii za nie robienie nic (tak naprawdę to oni ponoć robią, tylko jeszcze nikt nie odkrył co – prócz kradzieży i spieprzenia tego co tylko się da). Każdy, by chyba na to poszedł.

I nawet nie pomoże nam krwawa rewolucja (ile osób właśnie schowało nóż? Ilu z wam znikł błogi uśmiech z twarzy? Ilu z was pomyślało, że istnieje jakieś pokojowe rozwiązanie?), nie pomoże nam nawet zmiana władzy, nie pomoże zmiana ustroju. Zawsze będzie tak, że ten najgłupszy będzie się pchał do władzy. Bo każdy inny normalny człowiek zajmie się czymś pożytecznym, czymś z czego każdy inny Polak będzie miał jakiś pożytek.

Mój apel jest następujący: „Nie mordujcie w imię bogów, po prostu miejcie to wszystko głęboko w dupie!”